To dobra wiadomość, ponieważ stwarza nadzieję, że płace realne nie będą spadały tak mocno jak w ostatnich kilku miesiącach. Zła jest taka, że listopad był drugim miesiącem z rzędu, w którym odnotowano wzrost cen żywności – miesiąc do miesiąca o 0,5 proc. wobec 0,7 proc. w październiku. Najbardziej, bo o niemal 7 proc., podrożały warzywa. Więcej trzeba było także zapłacić za makarony, tłuszcze zwierzęce, nabiał, wołowinę i wędliny. Nieco tańszy był natomiast drób.

Oprócz żywności szybciej od średniej stopy inflacji rosły także koszty ochrony zdrowia. Drożały zarówno farmaceutyki, jak i usługi medyczne. Taniej za to niż w październiku płaciliśmy za paliwa do prywatnych środków transportu – o 1,2 proc., i wiele wskazuje na to, że okres szalonych cen benzyny i ON mamy za sobą. Ich roczny wzrost wyhamował do 3,2 proc., gdy we wrześniu był o niemal 10 pkt proc. wyższy. – W efekcie bardzo obniżyła się roczna dynamika cen w transporcie – do poziomu 3,1 proc., najniższego od lipca 2010 r. – podkreśla Piotr Bujak, główny ekonomista Nordea Bank Polska. Jednak zastrzega, że to głębokie hamowanie jest także efektem wysokiej ubiegłorocznej bazy.

Obniżenie dynamiki inflacji to w ocenie ekspertów efekt spadku popytu wewnętrznego. Ich zdaniem w kolejnych miesiącach wzrost cen będzie hamował jeszcze silniej. Wpływ na to, oprócz jeszcze większego niż dotychczas spadku popytu krajowego oraz efektu wysokiej ubiegłorocznej bazy, będą również miały obniżki cen gazu. – W grudniu inflacja będzie już bardzo blisko celu RPP – 2,5 proc. W I kw. 2013 r. spadnie poniżej tego poziomu – prognozuje Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE.

Jego oczekiwania są zgodne z przewidywaniami ekonomistów innych polskich banków. W efekcie, jak sądzą, Rada Polityki Pieniężnej nie poprzestanie na trzeciej z rzędu obniżce stóp procentowych o 0,25 pkt proc. oczekiwanej w styczniu – dzięki czemu stopa referencyjna ma spaść do 4 proc. Nie wykluczają w pierwszej połowie 2013 r. w sumie trzech obniżek.

Po spadkach eksport i import rosną
W październiku eksport towarów wyniósł 14,2 mld euro i był o 15,5 proc. wyższy niż przed rokiem, import wzrósł o 7,6 proc. – do 13,9 mld euro, gdy miesiąc wcześniej eksport zaliczył 0,3-proc. spadek, a import 3-proc. – podał NBP. Bank wyjaśnia, że choć w porównaniu z II i III kw. oznacza to duży wzrost dynamiki zarówno eksportu, jak i importu, jest to rezultat zjawisk jednorazowych.
W efekcie w październiku w porównaniu z wrześniem zwiększyło się dodatnie saldo obrotów towarowych z 84 mln euro do 225 mln euro. Przy czym nadwyżka obrotów towarowych utrzymuje się przez dwa miesiące z rzędu pierwszy raz w historii publikacji NBP. Wpłynęła ona korzystnie na deficyt rachunku bieżącego bilansu płatniczego, który w październiku wyniósł 650 mln euro, gdy eksperci oczekiwali ujemnego salda na poziomie 1 mld euro.