Z dotychczasowych negocjacji, słuchając wypowiedzi ministrów z krajów płatników netto, wynika, że cięcia w polityce spójności, na którą KE zaproponowała dla całej UE 379 mld euro - około 37 proc. całego budżetu, są nieuniknione, więc muszą też dotknąć Polskę. Na razie w negocjacjach nie postawiono jednak sprawy na tyle ostro, by proponować obniżenie polskiej koperty poniżej tego, co dostajemy w obecnej perspektywie finansowej na lata 2007-2013, w której przewidziano dla Polski 68 mld euro. W toku negocjacji pojawiła się natomiast propozycja, byśmy dostali tyle, ile dotychczas, ale na tym etapie została, po wielkich protestach Warszawy, usunięta z oficjalnego dokumentu cypryjskiej prezydencji. Jeśli powróci, to mnożąc te 68 mld euro przez obecny kurs euro wychodzi 281,5 mld zł.

Do tej kwoty trzeba jednak dodać dochody ze Wspólnej Polityki Rolnej, w tym dopłaty bezpośrednie dla rolników, a także dochody dla Polski z innych polityk unijnych, jak np. fundusz dla uchodźców czy inne programy z polityki bezpieczeństwo i obywatelstwo, choć to są już drobne kwoty.

Cały budżet WPR w obecnym wieloletnim budżecie wynosi 417 mld euro (ceny z 2011 roku), z czego na Polskę przypada 24 mld euro - informowały PAP źródła w KE. Z obecnej propozycji KE budżet na WPR to 390 mld euro. Nawet jeśli budżet na rolnictwo zostanie zamrożony, a na to się zanosi, bo Francuzi nie zgodzą się na redukcję, to jak przyznają polscy dyplomaci, dochody naszego kraju z WPR powinny w kolej siedmiolatce trochę wzrosnąć.

A to dlatego, że w 2013 roku kończy się ustalony na szczycie UE w Kopenhadze w grudniu 2002 roku, kiedy finalizowano warunki rozszerzenia Unii w 2004 roku, okres phasing-in, czyli dochodzenia do pełnych płatności w dopłatach bezpośrednich dla nowych państw. Według ustaleń ze szczytu UE w Kopenhadze, dopłaty bezpośrednie do produkcji rolnej dla nowych państw z budżetu UE wynosiły w momencie ich przystąpienia do UE w 2004 roku 25 proc. pełnego poziomu; 30 proc. w 2005 r., 35 proc. w 2006 r., 40 proc. w 2007 r. a w kolejnych latach miały wzrastać o 10 proc., tak by osiągać 100 proc. w 2013 roku. Polski rząd z własnego budżetu rekompensował rolnikom część tych nierówności.

Propozycja KE przewiduje w ramach polityki rolnej dodatkowe 8,8 mld euro dla nowych państw członkowskich, w tym Polski, z tytułu dochodzenia do pełnych płatności. KE nie podaje jednak pełnej koperty rolnej tylko dla Polski.

Z drugiej strony, wraz z bogaceniem się Polski, będzie też rosła polska składka do unijnej kasy, obliczana na podstawie PKB. Wielkość składek państw zależeć będzie nie tylko od ostatecznego kompromisu w sprawie wielkości budżetu, ale też od tego, czy uda się wprowadzić nowy dochód własny w postaci wpływów z podatku od transakcji finansowych, co proponuje KE. Na to wciąż nie ma zgody państw. Eksperci PISM szacują polską składkę opartą na PKB od 13,8 mld euro do 25,6 mld euro w różnych wariantach; do tego dochodziłyby jeszcze wpłaty z ceł, VAT i 2,4 mld euro na brytyjski rabat.

Pierwszy bój o budżet UE zostanie rozegrany na szczycie UE 22-23 listopada.

Komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski w rozmowie z PAP wyraził nadzieję, że przywódcy dojdą do porozumienie, bo różnice skrajnych stanowisk to zaledwie 0,1 proc. PKB UE; KE zaproponowała budżet w wysokości 1,08 proc., a Niemcy domagają się 1 proc. PKB.

"Taka jest wartość tych ponad 100 mld euro, których domagają się płatnicy netto. Niełatwo będzie wytłumaczyć, dlaczego budując wizję Europy do roku 2020, europejscy liderzy nie są w stanie porozumieć się, skoro różnica pomiędzy skrajnymi stanowiskami to zaledwie 0,1 proc. PKB UE" - mówił PAP Lewandowski.

Inga Czerny