Żadna firma nie przetrwa trudnych czasów bez planu awaryjnego. Jeśli jej się uda, to dzięki przypadkowi i szczęściu, a w najlepszym razie planowi awaryjnemu stworzonemu w ostatniej chwili.
Po kryzysie z 2009 r. stało się jasne, że jeden wariant awaryjny nie wystarczy – trzeba opracować ich kilka, w tym bardzo czarnych, takich, jakich w normalnych czasach się nie przygotowuje. Ta lekcja pokazała bowiem, że nawet najczarniejsze scenariusze mogą się okazać optymistyczne.
Rząd też musi mieć plany awaryjne, by w przemyślany sposób reagować na zmiany. Nie musi ich ogłaszać, nie ma co straszyć na wyrost, ale resorty i główni decydenci koalicyjni powinni wiedzieć, jakie działania zostaną podjęte w sytuacji kryzysowej. Nie wiem, czy minister finansów ma taki plan i czy poddano go wewnętrznym konsultacjom. A piszę o tym w kontekście decyzji dotyczących budżetu na przyszły rok. Jako Towarzystwo Ekonomistów Polskich oceniliśmy, że projekt jest umiarkowanie konserwatywny.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.