Top listę przedmiotów najbardziej pożądanych przez złodziei okradających mieszkania i domy stworzyła firma ubezpieczeniowa Ergo Hestia po analizie raportów swoich inspektorów. Okazało się, że najczęściej kradzione są: biżuteria, zegarki i gotówka, a także komputery. Wśród aut największy popyt jest na volkswageny passaty.

Na kolejnych miejscach znajdują się numizmaty, aparaty fotograficzne i sprzęt elektroniczny. Złodzieje nie zapomną również o opróżnieniu barku z alkoholem, szczególnie gdy znajduje się w nim markowa whisky. – Trzeba pamiętać, że nasze straty powiększą również zniszczone drzwi lub okna. Większość złodziei forsuje zabezpieczenia na siłę. Dlatego oprócz uprzedzenia sąsiadów o wyjeździe, by mieli oko na nasze dobra, należy po prostu ubezpieczyć mieszkanie, a nie zaszkodzi także cenne przedmioty – przekonuje stołeczny policjant, który specjalizuje się w ściganiu przestępstw przeciwko mieniu.

Z policyjnych statystyk jasno również wynika, że złodzieje podążają do kurortów w ślad za wczasowiczami. Stąd warto pamiętać o kilku generalnych zasadach. Policyjne poradniki przypominają, aby: nie rozstawać się z cennymi rzeczami nawet na chwilę, oczywiście jeśli nie możemy zamknąć ich np. w hotelowym sejfie. Zamiast gotówki lepiej mieć karty płatnicze i kredytowe, które można szybko zablokować. Ważnych dokumentów i gotówki nie należy trzymać razem. Warto je nosić w różnych miejscach.

– Wiele osób nie miałoby zepsutych urlopów, gdyby pamiętało o tych prostych zasadach. One na prawdę mogą pomóc zaoszczędzić wiele nerwów – mówi funckjonariusz z komendy policji w Ustce.

Z policyjnych statystyk łatwo wyłowić również grupę najbardziej zagrożonych kradzieżą właścicieli samochodów. Od wielu lat obok wspomnianego passata, wzięciem złodziei cieszą się golfy i audii A-4. Jednak są i specyficzne miejsca, jak Warszawa, gdzie czołowe miejsca zajmują różne modele japońskich producentów: Toyoty i Hondy. Latem ubiegłego roku najczęściej auta znikały z ulic – 7069, parkingów przy centrach samochodowych – 234, a także z garaży – 209. Według rozpracowujących ten proceder policjantów samochody niemal natychmiast są rozbierane na części i już po kilku dniach trafiają na giełdy lub są oferowane przez internet. Tylko bardzo niewielka część pojazdów trafia w całości na rynek.

– Nawet jeśli znajdujemy dziuplę z kilkunastoma autami, to niewielkie to pocieszenie dla właścicieli. Ich cacka są rozbierane bez fachowej wiedzy, po prostu niszczone. Dlatego tylko ubezpieczenie, choć drogie, jest pewnym zabezpieczeniem – apeluje oficer pionu kryminalnego.