Podpisanie umowy o powołaniu pierwszego łupkowego sojuszu w Polsce ma przyczynić się do ostrego przyspieszenia prac poszukiwawczych. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nie ukrywa, że samo nie byłoby w stanie sfinansować kosztownych wierceń. Stąd w inwestycje zaangażowane zostaną koncerny energetyczne, spółki sektora miedziowego, chemicznego i naftowego. Pierwszy wielostronny kontrakt tego typu będzie podpisany w środę.

Zdążyć przed Gazpromem

Dzięki współpracy PGNiG chce do 2019 r. poznać potencjał naszych złóż niekonwencjonalnego surowca. – Ta wiedza da nam komfort przy renegocjacji kontraktu z Gazpromem, który kończy się w 2022 r. Trzy lata wcześniej musimy mieć jasną odpowiedź, ile gazu jesteśmy w stanie wydobywać – tłumaczy osoba związana z PGNiG.

W 2022 r. kończy się kontrakt jamalski, w ramach którego importujemy z Rosji ok. 10 mld m sześc. gazu rocznie. Bardzo drogiego gazu, który pokrywa ponad 70 proc. naszych potrzeb. PGNiG zamierza mocno ograniczyć ilość sprowadzanego paliwa na rzecz krajowego wydobycia, zarówno gazu konwencjonalnego, jak i łupkowego. Zamierza też zmniejszyć cenę, jaką płaci Rosjanom.

Dziś za gaz importowany z Rosji płacimy najwięcej w Europie. Średnio Gazprom na Zachód surowiec sprzedaje po 450 dol. za 1 tys. m sześc. Polska płaci jednak ok. 550 dol., a od lipca na skutek wzrostu notowań cen ropy naftowej (od niej uzależniona jest cena gazu sprowadzanego przez nas z Rosji) jeszcze drożej.