Podczas wizyty premiera Chin w Polsce rozległy się głosy zachwytu nad perspektywą świetlanych czasów, jakie nas czekają w związku z perspektywą chińskich inwestycji.
Niektórzy nawet oczekiwali, że Polska stanie się pomostem dla chińskich przedsiębiorstw zdobywających rynki Unii Europejskiej. W obu przypadkach należałoby zejść na ziemię. Co do idei pomostu, to w dobie globalizacji mają się one nijak do realiów dzisiejszego świata biznesu. Chińscy przedsiębiorcy nie potrzebują pomostów, aby inwestować w krajach UE.
Zapewne chcieliby wygrywać kontrakty publiczne, ale my mamy już złe doświadczenia, a co ważniejsze – UE oczekuje od Chin wzajemności w dostępie do zamówień publicznych w Państwie Środka. Najbardziej absurdalnym jest jednak zachwyt związany z deklaracją chińskich inwestycji w Polsce. Wciąż, jak widać, pokutuje w opinii publicznej przekonanie, że prawdziwy kapitał musi być za granicą, a na polski nie ma za bardzo co liczyć.