Bank centralny strefy euro stał się jednym z głównych tematów w ostatnich dniach kampanii wyborczej nad Sekwaną. Hollande przystąpił do natarcia po wczorajszej deklaracji prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego, aby rozpocząć dyskusję nad rozszerzeniem mandatu EBC o kwestie związane z pobudzaniem wzrostu gospodarczego, a nie tylko dotyczące kontroli inflacji – relacjonuje agencja Bloomberg.

“Przez pięć piastował swój urząd, ale dopiero teraz zauważył cały problem” – powiedział Hollande o swym przeciwniku w poniedziałkowym wywiadzie dla radia France Info. I dodał : “Nie popadlibyśmy w taki rozgardiasz, gdyby Europejski Bank Centralny na wczesnym etapie dokonał masowych wykupów obligacji rządowych”.
Sarkozy już w trakcie kampanii z 2007 roku zapowiadał zwiększenie roli EBC, co w efekcie upodobniłoby mandat europejskiej instytucji do Rezerwy Federalnej USA.

Na początku kryzysu zadłużeniowego Sarkozy domagał się bardziej stanowczej interwencji EBC ścierając się w tej kwestii z kanclerz Niemiec Angelą Merkel. Dopiero podczas unijnego szczytu w grudniu 2011 roku obaj liderzy postanowili powstrzymywać się od komentarzy, które mogłyby stanowić ingerencję w niezależność banku centralnego. Hollande twierdzi, że należy tak zmienić reguły EBC, aby mógł on kupować rządowe papiery dłużne od razu podczas ich pierwszej oferty, a nie wyłącznie na rynku wtórnym. Ale tego zabrania układ z Maastricht, który powołał do życia wspólną europejską walutę, euro. 

Pierwsza runda wyborów prezydenckich we Francji przypada w najbliższą niedzielę, 22 kwietnia, drugą - wyznaczono na 6 maja. Według sondażu opinii publicznej z zeszłego piątku w bezpośrednim starciu dwóch głównych kandydatów Hollande wygrywa z obecnym prezydentem stosunkiem głosów: 56: 44.