W lutym eksport towarów wyniósł 11,7 mld euro. Był o niecałe 0,7 mld euro, czyli o 6,2 proc., wyższy niż przed rokiem. Import natomiast wyniósł prawie 12,6 mld euro. To 0,8 mld euro, czyli o 7 proc., więcej niż w lutym ubiegłego roku – podał NBP. W efekcie ujemne saldo obrotów handlowych nieco przekroczyło 800 mln euro. Dane te są pewnym zaskoczeniem dla rynku.

Ekonomiści spodziewali się spowolnienia tempa wzrostu eksportu nawet do 5 proc., a importu do 7 proc. Choć przyznać trzeba, że wzrost importu niemal w połowie wynika z przyrostu importu ropy naftowej, który był spowodowany wzrostem cen tego surowca na rynkach światowych. – Ale to nic nowego, z taką sytuacją mieliśmy już do czynienia choćby w styczniu.

Nie zmienia to faktu, że utrzymująca się dodatnia dynamika importu świadczy o sile polskiej konsumpcji wewnętrznej – mówi Piotr Bujak, główny ekonomista Nordei. – Wbrew złowieszczym sądom nie widać także załamania naszego eksportu. Najwyraźniej spowolnienie w krajach strefy euro sprzyja wzrostowi popytu na towary z Polski – dodaje.

Naszym eksporterom pomaga również poprawa sytuacji eksporterów niemieckich, którzy wbrew oczekiwaniu zachodnich ekonomistów zanotowali w pierwszych miesiącach tego roku wzrost sprzedaży. Kondycja naszych przedsiębiorstw wysyłających na ten rynek jest skorelowana z kondycją firm zachodnich sąsiadów, bo nasze produkty tam wysyłane są w znacznej części reeksportowane. Dotyczy to przede wszystkim producentów maszyn i urządzeń czy części do nich, elektroniki, optyki, chemii etc.

Ale nie tylko te branże zarabiają na eksporcie. Jak twierdzą eksperci, w strefie euro coraz większą popularnością cieszą się wyroby spożywcze z Polski: wszelkie produkty mleczarskie, soki i napoje, a także wędliny. Na początku wabikiem na konsumentów była cena. Ale teraz na pierwsze miejsce wybija się wysoka jakość naszych wyrobów. Coraz większą popularnością cieszą się też polskie artykuły wykończenia wnętrz, także ze względu na jakość. Nie wspominając o marce, jaką wyrobiły sobie nasze gry komputerowe i telewizyjne.

W konsekwencji przedsiębiorstwom w Polsce wiedzie się nie najgorzej, o czym mogą świadczyć choćby wysokie dywidendy wypłacane i krajowym, i zagranicznym akcjonariuszom (gdyby firmom zaczęło dziać się źle, zysk za 2011 r. zostawiałyby sobie, nie dzieląc się z właścicielami). Wpłynęło to na wzrost ujemnego salda dochodów, a w konsekwencji, obok ujemnego salda towarowego, w znaczącym stopniu na deficyt rachunku bieżącego NBP, który w lutym wyniósł niemal 1,6 mld euro, choć eksperci spodziewali się, że ujemne saldo będzie o ok. 0,5 mld euro niższe.

21,4 mld euro wyniósł wg GUS eksport w pierwszych dwóch miesiącach tego roku

23,3 mld euro wyniósł wg GUS import w pierwszych dwóch miesiącach tego roku

5,6 mld euro wyniósł w styczniu i lutym eksport do Niemiec, to 26 proc. całości eksportu