Niedawne emocjonalne wystąpienie w Sejmie ministra finansów Jacka Rostowskiego – gdy zwracając się do opozycji krzyczał: „Wstyd, wstyd!” – z pewnością na długo pozostanie w pamięci wielu. Poszło o ustawę o podatku bankowym.
PiS usiłował skłonić izbę do przyjęcia regulacji nakładającej podatek od aktywów bankowych i krytykował (jako nadmiernie wysokie) obciążenie nowym podatkiem wydobycie kopalin. Minister poszedł bardzo daleko – zasugerował partii Jarosława Kaczyńskiego działanie w interesie podmiotów zagranicznych. Podatek bankowy to rzeczywiście kontrowersyjna propozycja, ale PiS nie jest jedynym w Europie ugrupowaniem lansującym tę koncepcję.
Można i należy rozważyć pryncypialnie konsekwencje jego wprowadzenia, ale ważne są przy tym też okoliczności miejsca oraz czasu. Podatek bankowy podejrzewany jest – być może nie bez pewnego powodu – o to, że działa dyskryminująco na jeden sektor gospodarki. Wielu ekspertów przekonuje, że opłata może zostać łatwo przerzucona na klientów banków. Czy jednak nie ma szczególnych okoliczności uzasadniających usankcjonowanie takiej dyskryminacji? Czy rzeczywiście przerzucenie będzie tak łatwe?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.