Ostatnie zamieszki w Egipcie wystraszyły polskich turystów. Ale nie na tyle, aby masowo rezygnowali z wyjazdów. Zaczęli jednak wydzwaniać do touroperatorów i pośredników, aby upewnić się, czy w kurortach jest bezpiecznie.
Telefony wyraźnie nasiliły się po tym, jak oddział Beduinów zaatakował na początku tygodnia kurort na półwyspie Synaj, a MSZ zaleciło zachowanie szczególnej ostrożności osobom udającym się do Egiptu. – Faktycznie, klienci mają obawy. Ale wystarczy im wytłumaczyć, że zamieszki dotyczą tylko jednego regionu – mówi Grzegorz Karolewski, dyrektor generalny Oasis, które dziennie ma około stu rezerwacji na Egipt.
Biura podróży mają nadzieję, że fala zamieszek nie przybierze tak dużej skali jak w 2011 r. i klienci nie wycofają się z wycieczek. Choć podróżowanie na własną rękę w ten region jest już utrudnione. – W poniedziałek aż siedem linii lotniczych odwołało loty do Kairu, w tym Air France i Austrian Airlines – wylicza Piotr Woś z Internetowego Centrum Podróży eSKY.pl.