Wyższe składki od rolników

Rząd nakaże zapewne, aby wybrani rolnicy ubezpieczeni w KRUS sami za siebie płacili składki do NFZ. Obecnie za wszystkich robi to budżet, ale taki sposób finansowania został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z ustawą zasadniczą. Rząd ma czas, aby do lutego 2012 r. naprawić ten wadliwy przepis.

Z wypowiedzi polityków PSL wynika, że zgodzą się, aby składki wynoszące około 30 zł płacili rolnicy, którzy mają gospodarstwa większe niż 15 ha. Budżet zaoszczędzi na tym około 100 mln zł rocznie. W KRUS jest ubezpieczonych 1,5 mln osób, z tego około 250 tys. w gospodarstwach, które są większe niż 15 ha.

Zamrożone pensje nauczycieli

To jedyna grupa wynagradzana z budżetu, która w przyszłym roku ma dostać podwyżki. Od września ich pensje mają wzrosnąć o 3,8 proc. Skutki budżetowe to ok. 600 mln zł. Pensje nauczycieli skoczą od niemal 100 zł w przypadku stażysty, do 183 zł w przypadku nauczyciela dyplomowanego.

Nowy sposób przyznawania rent

Możliwe jest szybkie wprowadzenie w życie ustawy o zmianie sposobu przyznawania rent z tytułu niezdolności do pracy z ZUS. Obecnie są one wyliczane według starych zasad, a mają – zgodnie z założeniami reformy emerytalnej – zależeć od wysokości kapitału zgromadzonego na emeryturę. Rząd już nawet uchwalił taką ustawę, ale została zawetowana przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po jej wejściu w życie nowo przyznawane renty byłyby niższe. Nie przyniosłoby to natychmiastowych oszczędności, ale w perspektywie 8 najbliższych lat liczone już byłyby one w miliardach.

Działania dyskusyjne

Likwidacja becikowego

Rząd mógłby nawet od stycznia zlikwidować becikowe lub wprowadzić kryterium dochodowe przy jego wypłacie. Obecnie wydajemy na to świadczenie 400 mln zł rocznie. Problem polega na tym, że byłby to kontrowersyjne z punktu widzenia nabywania prawa do tego świadczenia przez kobiety, które już teraz są w ciąży i liczą się z tym, że becikowe dostaną. Co więcej, od marca 2010 r. kobiety, aby dostać to świadczenie, muszą przedstawić w gminie zaświadczenie, że przebywały pod opieką lekarza. – Zgodnie z duchem prawa rząd powinien zachować w tym przypadku okres przejściowy – uważa prof. Gertruda Uścińska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Tłumaczy, że rodzice po pierwsze liczą się z tym, że otrzymają pomoc, a po drugie mogą – sugerując się wymogami jej otrzymania – zachowywać się w określony sposób. Jeśli rząd postąpiłby zgodnie z tymi standardami, becikowe zniknęłoby dopiero we wrześniu – październiku 2012 r. Wydajemy na nie 34 mln zł miesięcznie, więc oszczędności w przyszłym roku sięgnęłyby (przy całkowitej likwidacji) najwyżej 100 mln zł.

Wyższy wiek wdowców

Z naszych ustaleń wynika, że resort finansów martwi deficyt funduszu rentowego w FUS. W latach 2013 – 2017 wyniesie ponad 80 mld zł. Dlatego może naciskać, aby podnosić wiek uprawniający do rent wdowich. Obecnie zyskują do nich bezterminowo prawo zaledwie 50-letnie osoby. Rząd mógłby sukcesywnie, nawet od 2012 r., podnosić wiek uprawniający do tych świadczeń – docelowo powinien wynosić tyle, ile emerytalny. Obecnie ZUS na renty rodzinne wydaje prawie 2 mld zł miesięcznie, a 80 proc. tych świadczeń trafia właśnie do wdowców, a nie dzieci zmarłych ubezpieczonych.

Działania nierealne

Rząd w zasadzie nie ma szans na dokonanie zmian w PIT na przyszyły rok. Z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego wynika, że wszelkie zmiany w tym podatku powinny być uchwalone i ogłoszone do końca listopada. To termin nie do przeskoczenia, tym bardziej że takie zmiany powinny być konsultowane. Zmiany możliwe są od 2013 r., a ewentualne skutki likwidacji ulg byłyby widoczne dopiero w budżecie na 2014 r. Na likwidacji bądź ograniczeniu rząd mógłby zyskać od 5 do niemal 9 mld zł.

Likwidacja ulgi na internet dałaby blisko 400 mln zł. Podatnik straciłby przeciętnie 571 zł. Likwidacja wspólnego rozliczenia małżonków to zysk dla budżetu na poziomie 2,6 mld zł.

Zmiana ulgi na dzieci oznacza dla państwa od 5,6 mld zł przychodu, gdyby ją zlikwidować, do około 2 mld zł, gdyby zabrać ją rodzinom z jednym dzieckiem. Pozostawienie jej dla osób z trójką dzieci faktycznie niewiele się różni od wariantu likwidacji, bo rodziny wielodzietne stanowią zdecydowaną mniejszość wśród podatników korzystających z ulgi.

Likwidacja 50 proc. kosztów uzyskania przychodów to 400  – 600 ml zł rocznie więcej w kasie państwa.

opinia

Witold Orłowski, główny ekonomista PricewaterhouseCoopers

Menu będzie zależało od potrzeb. Zestawienie przygotowane przez „DGP” dotyczy rzeczy, które można wykonać, ale nie trzeba. Decyzje będą zależały od rozwoju sytuacji. Od tego, czy trzeba będzie finanse konsolidować gwałtowanie, czy można to będzie robić spokojnie. Jeśli gospodarka będzie się rozwijać w miarę stabilnie, to ruchy rządu będą umiarkowane. Bo z pewnością podnoszenie podatków nie jest marzeniem ministra finansów, ale jeśli sytuacja będzie ciężka, to trzeba będzie użyć wszystkich wymienionych narzędzi.

opinia

Janusz Jankowiak, ekspert Polskiej Rady Biznesu

Trudno wybrać, które z tych działań rząd mógłby wybrać. Część zaproponowanych metod to podnoszenie podatków, jak w przypadku VAT czy akcyzy lub parapodatków. Natomiast propozycje oszczędnościowe, takie jak zmiany sposobu waloryzacji emerytur czy naliczania rent, mogą się okazać trudne do wprowadzenia z powodów politycznych. Mam nadzieję, że rząd, dokonując wyboru, będzie kierował się nie tylko wysokością przychodów czy oszczędności. Powinien brać równocześnie pod uwagę, by wybrane działania były jak najmniej szkodliwe dla gospodarki i wzrostu PKB.