Konkurencja zapawiada atak

Rezygnując w sierpniu z kierowania firmą, Steve Jobs zapowiedział, że koncern ma przynajmniej do 2015 roku precyzyjny plan wprowadzenia na rynek nowych produktów. Jednak prezentacja na kilka dni przed jego śmiercią nowej wersji iPhone’a pokazała, że nie musi to wcale być prawdą. Zamiast kolejnej rewolucji był tylko niewielki tuning. – Zaprezentowali produkt, który jest niemal identyczny ze swoich poprzednikiem, który ma już 15 miesięcy. Niebezpieczeństwo polega na tym, że cykl życia nowych wynalazków staje się coraz krótszy i Apple może bardzo szybko zostać doścignięty przez konkurencję – uważa John Jackson, analityk agencji badania rynku CCS Insight. Największy konkurent firmy z Cupertino, koreański Samsung, już enigmatycznie zapowiedział, że za kilka dni zaprezentuje coś wielkiego.

Apple stracił także inny, kluczowy atut: umiejętność przekształcenia kolejnego nowego produktu w wydarzenie z kategorii show-biznesu. – Nowego iPhone’a nie zaprezentował Cook, ale Phil Schiller, szef działu marketingu. Najwyraźniej buty Jobsa są zbyt duże dla nowego prezesa. On był po prostu nie do zastąpienia – mówi Gregory Roekens z firmy analitycznej Wunderman.

Reakcja giełd potwierdziła wczoraj taką ocenę: akcje Apple’a straciły 2,5 proc. wartości, co w przypadku tak dużego koncernu oznacza utracenie prawie 9 mld dol.

Znacznie groźniejsze dla przyszłości Apple’a jest jednak gorący oddech konkurencji, która zaczyna wprowadzać na rynek produkty coraz bardziej przypominające te z jabłuszkiem. Samsung wcale nie zamierza też wstrzymywać batalii patentowej z Apple’em, która rozstrzygnie, czy Samsung Galaxy jest kopią iPada. Stawkę w tej grze jest wart 16 mld dol. rocznie rynek Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej i Australii, a w przyszłości być może także reszty świata. Na razie inwestorzy najwyraźniej uznali, że szanse konkurentów Apple’a się zwiększyły: wczoraj cena akcji Samsunga wzrosły o 1,5 proc., Nokii o 1,8 proc., a LG nawet o 6,3 proc. Ostatnio także tajwański producent podzespołów elektronicznych VIA Technologies oskarżył Apple’a o kradzież pomysłów. Tu może być stawką nawet zakaz sprzedaży całej gamy produktów z logo z nadgryzionym jabłuszkiem na terenie Ameryki.

W depeszy kondolencyjnej prezydent Barack Obama nazwał Jobsa „jednym z największych wynalazców, jakich wydała Ameryka”. Jednak zdaniem Gregory’ego Roekensa to nie do końca prawda. – Większość nowości, jakie wprowadził na rynek, wykorzystywała technologie, które bądź kupił od innych, bądź rozwinął, wykorzystując cudze pomysły. Jobs, który miał bardzo skromne pochodzenie (był nieślubnym dzieckiem pracującego w Kalifornii syryjskiego profesora i amerykańskiej lekarki zaadoptowanym przez robotniczą rodzinę, Paula i Clary Jobsów) i nigdy nie odcinał się od swoich korzeni (jego emblematycznym strojem były dżinsy i czarny golf), doskonale wyczuwał, jak dostosować je do potrzeb zwykłych ludzi. Bez niego produkty Apple’a mogą być takie same jak konkurencji. To byłoby dla firmy największe zagrożenie – ostrzega amerykański ekspert.