Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo za surowiec sprowadzany w ramach kontraktu jamalskiego płaci znacznie więcej niż inni, mniejsi odbiorcy w Europie. Choć spółka od kwietnia stara się przekonać Gazprom do obniżenia ceny o ponad 10 proc., na razie skutek jest mizerny. Gazprom nie zgadza się na żądania PGNiG. Polska ma jeszcze dwa miesiące na zamknięcie procesu negocjacyjnego. Jeśli PGNiG nie wywalczy w tym czasie obniżki, nie będzie szans na jej wprowadzenie.

W resorcie skarbu powiedziano nam, że procedura renegocjowania formuły cenowej jest bardzo precyzyjnie spisana w umowie między koncernami, sztywno ustalone są też ramy czasowe wyznaczone na takie rozmowy. Zgodnie z zapisami kontraktu jamalskiego negocjacje muszą zostać sfinalizowane po pół roku, czyli do końca września.

Ponieważ rozmowy nie dają efektu, PGNiG szykuje się do arbitrażu. Choć spółka nie komentuje negocjacji, to nieoficjalnie potwierdza, że ma wszelkie argumenty, by wygrać przed sądem.

A Gazprom woli unikać rozpraw.

Najlepiej świadczy o tym włoski przykład sprzed tygodnia. Promgas, spółka zależna Gazpromu, zgodziła się ściąć ceny gazu dostarczanego firmie Edison. Gazowa spółka z Mediolanu, podobnie jak PGNiG, długo, bo od końca 2008 roku, próbowała przekonywać Gazprom do swoich racji. Rosjanie nie chcieli zmieniać formuły cenowej w długoterminowym kontrakcie, choć Włosi tłumaczyli, że ceny rynkowe są znacznie niższe i nie ma powodu, by płacili więcej. O niższe ceny Edison postanowił walczyć przed sądem. Jak poinformował Bruno Lescoeur, szef Edisona, po 11 miesiącach, nie czekając na rozstrzygnięcie trybunału, Rosjanie przystali na włoskie warunki. Edison, który sprowadza od Gazpromu 2 mld m sześc. gazu rocz- nie, zaoszczędzi w efekcie w 2011 roku 200 mln euro. Według rosyjskich mediów takie rozstrzygnięcie to niebezpieczny precedens, bo firm chętnych do renegocjowania cen jest więcej.

Gazprom szacuje, że średnia cena surowca w tym roku to 400 dol. za 1000 m sześc.