Zielony ludzik atakuje

Początkowo wydawało się, że gigant z Mountain View będzie musiał uznać wyższość rywala z Cupertino. Takie przynajmniej głosy pojawiły się po wprowadzeniu przez Google do sprzedaży pod koniec 2008 r. G1, pierwszego telefonu działającego na Androidzie. Aparat nie okazał się komercyjnym sukcesem, więc niektórzy przekreślili szanse koncernu na podbój rynku. Google od początku zakładał, że G1 świata nie zawojuje. Chodziło o wprowadzenie nowego, konkurencyjnego dla iOS systemu operacyjnego. I to się udało – największe koncerny świata zawiązały przymierze z Google'em, by wspólnie przeciwstawić się Apple'owi. – Android startował tylko na kilku modelach telefonów, dziś jest dostępny w ponad 310 rodzajach mobilnych urządzeń na całym świecie – mówi nam Lockheimer.

Liczba inżynierów pracujących nad Androidem jest pilnie strzeżoną tajemnicą. Zespół ma do dyspozycji osobny budynek, bo produkt ma powstawać w kulturze typowego start-upu, a nie obrośniętej w procedury korporacji. W przeciwieństwie do iOS, który jest przeznaczony na urządzenia Apple'a, system Google'a musi być dostosowany do telefonów i tabletów wielu producentów. – Od początku tworzyliśmy go z takim założeniem – tłumaczy Hiroshi Lockheimer. Przyznaje, że sam używa tabletu Xoom Motoroli, a jego żona urządzenia Galaxy Tab Samsunga. Najważniejsze dla klienta to mieć wybór, ale zostać przy Androidzie.

Android wejdzie do domu

Wyglądając przez okno swojego biura, Lockheimer widzi stojące przed budynkiem makiety – przypominającego R2D2 z „Gwiezdnych wojen” wielkiego zielonego ludzika, oficjalną maskotkę Androida, a także gigantyczne Cup Cake (babeczka) i Gingerbread (piernik imbirowy). To nazwy kolejnych wersji Androida przygotowywanych na smartfony i osobno (Honeycomb – plaster miodu) na tablety.

Jesienią stanie obok nich gigantyczna figura Ice Cream Sandwich – symbol najnowszej wersji systemu, po raz pierwszy dostosowanej zarówno do smartfonów, jak i tabletów. Lockheimer dodaje, że to jeden z najambitniejszych projektów, nad jakimi pracuje jego zespół. – Pojawi wiele nowych funkcji, część zostanie usprawnionych – zapowiada.

Na razie nie jest do końca jasne, kto dziś wygrywa w wojnie systemów operacyjnych. Według agencji badań marketingowych Nielsen na początku lipca 38 proc. udziału w rynku systemów operacyjnych używanych na smartfonach miał Android. Na drugim miejscu znalazł się Apple z iOS (28 proc.), na trzecim znane głównie menedżerom BlackBerry (21 proc.), a na czwartym miejscu Windows Phone (9 proc.). Z kolei z opublikowanych przez Apple'a danych po drugim kwartale wynika, że to on jest wciąż górą – z jego iOS na iPhone'ach, iPodach i iPadach korzysta 200 mln użytkowników. Android działa z kolei w 135 mln urządzeń na świecie.

W Polsce na rynku zdecydowanie dominuje Android, głównie za sprawą operatorów komórkowych, którzy najwięcej sprzedają samsungów i htc. W tym roku Polacy kupią około 5 mln smartfonów, z czego znaczna część będzie działać na systemie Google'a. – Widzimy ogromne zainteresowanie – przyznaje Lockheimer. I dodaje, że udział Androida na polskim rynku wzrósł z zaledwie 4 proc. przed rokiem do 20 proc. obecnie. Dodatkowym magnesem będą nowe usługi – Google właśnie wprowadził do Polski głosową nawigację samochodową, dostępną bezpłatnie dla użytkowników telefonów z Androidem.

Eksperci podkreślają, że najbliższe lata zdominuje walka między Apple'em a Google'em, ale to ten drugi powinien się wysunąć na prowadzenie pod względem liczby użytkowników. Pomoże mu w tym to, że jest dostępny na wielu urządzeniach. Apple z kolei stara się utrzymywać pewną ekskluzywność.

Wielką niewiadomą jest natomiast strategia Microsoftu i Nokii. Windows Phone zaczyna zbierać dobre recenzje, ale do pełnego sukcesu potrzebuje też dobrych telefonów. A to już zadanie borykającego się z trudnościami fińskiego koncernu.

Ponieważ telefon towarzyszy ludziom wszędzie, najwięksi gracze już myślą, jakie role mógłby jeszcze spełniać. Kierunek, w jakim będzie zmierzał rynek, zaprezentował podczas niedawnej konferencji Google. Koncern ujawnił w maju prace nad Android@home. – Smartfon pozwoli na wykorzystywanie telefonu komórkowego do sterowania domem: włączeniem energii, gazu, prania, ogrzewania czy muzyki – tłumaczy Hiroshi Lockheimer. Komórka nie tylko będzie z nami wszędzie, ale będzie można przez nią zrobić niemal wszystko. A przy okazji gdzieś zadzwonić.