– Chcemy kupić 350 aut – ujawnia Paweł Kacperek z działu marketingu Sixt. Na ekstra zakupy wybierają się również Avis, Hertz, Europcar, Budget i Express. Te firmy także chcą kupić po kilkaset aut. Będą również inwestować w wymianę samochodów, których wiek – w zależności od standardów sieci – przekroczył pół roku albo rok.

Firmy żyjące z wypożyczania samochodów przy zakupach sięgają też na coraz wyższą półkę. A to dlatego, że klienci są bardziej wymagający. – Nasz park pojazdów klasy premium to obecnie ponad 100 samochodów. W perspektywie kolejnych dwunastu miesięcy chcemy podwoić tę flotę – zapowiada Hubert Laszczyk z Expressu.

W kierowanej przez niego sieci zarówno klienci indywidualni, jak i przedsiębiorcy mogą skorzystać od ręki z oferty najmu dziennego lub średnioterminowego aut Mercedes-Benz klasy C. W zależności od potrzeb oferta wynajmu kształtuje się na poziomie 179 zł netto dziennie bez limitu kilometrów lub 3569 zł netto miesięcznie z limitem 2500 km. W podobnych ofertach można przebierać do woli.

Obecnie najbardziej hołubionymi klientami są w wypożyczalniach firmy. Jak mówi Katarzyna Dobrzyńska z Avis, klienci instytucjonalni stanowią 80 proc. użytkowników. Samochody służą pracownikom zanim otrzymają oni właściwe służbowe auto od firmy leasingowej, czy też jako pojazdy zastępcze po wypadku. Paweł Kacperek dodaje, że coraz powszechniejsza wśród menedżerów staje się usługa wynajmu samochodu luksusowego z kierowcą.

Ale na Euro 2012 to turyści będą w centrum uwagi wypożyczalni. Wtedy rynek może eksplodować nawet o 20 – 30 proc.

Katarzyna Pydych z wrocławskiego instytutu Keralla Research, przygotowującego raporty o wynajmie długo- i średnioterminowym, nawet nie podejmuje próby określenia obecnego potencjału rynku fachowo nazywanego wynajmem krótkoterminowym. Choć instytut wielokrotnie próbował zbadać ten segment, to firmy nie chciały ujawniać informacji. Wiadomo, że Avis jest największy, jeżeli chodzi o flotę i liczbę obsługiwanych klientów. Firma posiada 1500 aut i rocznie obsługuje 35 – 40 tys. osób.

– Ta branża w Polsce ma duży potencjał. Nawet w czasach kryzysu notowaliśmy 10-proc. wzrost – zdradza Katarzyna Dobrzyńska.

To dlatego na rynku robi się coraz gęściej. Złoty interes na wypożyczaniu samochodów dostrzegli bowiem także drobni przedsiębiorcy, którzy oferują po kilka – kilkanaście samochodów. Paweł Kacperek uważa, że takich firm może działać już kilkadziesiąt.