Zgodnie z przyjętym harmonogramem UE Polska powinna obniżyć emisję CO2 o 40 proc. do 2030 r., o 60 proc. do 2040 r. i 80 proc. do 2050 r. W tej sytuacji czyste technologie węglowe (CTW) stały się jedyną szansą na przetrwanie i modernizację większości polskich elektrowni. W naszym kraju z węgla pochodzi 92 proc. energii elektrycznej. 43 proc. mocy wytwórczych ma ponad 40 lat, tylko 8 proc. nie więcej niż 10.

Pierwszym krokiem w transformacji elektrowni ma być zastosowanie technologii przechwytywania i składowania CO2 (CCS – Carbon Capture and Storage). Polega ona na wyłapywaniu gazu powstałego przy spalaniu węgla i tłoczeniu go do podziemnych magazynów. Według firmy doradczej McKinsey & Company może to ograniczyć emisję CO2 w naszym kraju o 15 proc. W skali świata nawet o 55 proc.

– Do tej pory nikt nie zastosował tej technologii na skalę przemysłową, trudno więc określić, na ile jest ona opłacalna – mówi Piotr Ciszkowicz, główny ekonomista Ernst & Young.

Co gorsza, wprowadzenie technologii CCS obniża wydajność elektrowni. Z takiej samej ilości uzyskuje się 90 proc. dotychczasowej mocy, ponieważ 10 proc. pochłania odzyskiwanie CO2. Do tego trzeba dołożyć ogromne koszty budowy magazynów na gaz oraz rurociągów, którymi będzie transportowany. Dziś nikt nie jest w stanie tych kosztów określić.

– Na razie nigdzie w Europie nie udało się zbudować magazynów na dwutlenek węgla. To ogromna inwestycja i nie jest jasne, co w przyszłości ma się stać ze zgromadzonym materiałem – mówi prof. Władysław Mielczarski, ekspert ds. energetyki z Politechniki Łódzkiej.

W Polsce prace nad takimi instalacjami prowadzą dwa przedsiębiorstwa – PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna SA w Bełchatowie oraz Elektrownia Kędzierzyn-Koźle.

Jednak do tej pory nie było rozwiązań prawnych pozwalających na realizację programu. Dopiero teraz resort środowiska przygotowuje odpowiednią nowelizację prawa geologicznego i górniczego.

– Zajmie się tym krajowy administrator podziemnych składowisk CO2, który przejmie odpowiedzialność za składowiska – mówi Henryk Jacek Jezierski, wiceminister środowiska i główny geolog kraju.