Wczoraj euro kosztowało powyżej 4 zł, a frank ponad 3,38 zł. To efekt obaw, że Grecja może mieć kłopoty z wdrożeniem wartego 28 mld euro pakietu reform. Jutro grecki parlament zacznie podejmować decyzje w sprawie wdrażania jego poszczególnych części. Ale kilku posłów rządzącej partii może zagłosować przeciw zmianom i wówczas projekt padnie. Niepewność odbiła się na relacji euro do dolara i idącym w górę kursie franka i taki stan może potrwać do końca czerwca, kiedy to grecki parlament kończy sesję. – Gdy popłyną pozytywne informacje, złoty zacznie się wzmacniać. Według szacunków frank jest przeszacowany wobec dolara o blisko 40 proc. Podobny jest wymiar przeszacowania franka do złotego – uważa dr Bogusław Grabowski, członek Rady Gospodarczej przy premierze.

Rząd szykuje się również na scenariusz awaryjny. Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, resort finansów szybciej realizował potrzeby pożyczkowe i przygotował zapasy gotówki w wysokości 40 mld złotych, by przygotować się na tąpnięcie na rynkach, gdyby Grekom nie udało się przeforsować reform. Wiceminister Kotecki powiedział wczoraj, że środki na rachunku resortu w wysokości ponad 40 mld zł, rezerwy NBP oraz dostęp do elastycznej linii kredytowej mogą być wykorzystane do obrony złotego. Kotecki spodziewa się także spadku czerwcowej inflacji, po tym jak w maju osiągnęła ona 5 proc. – Średnioroczna inflacja w tym roku po ostatnich danych spodziewana jest na poziomie wyższym niż 3,5 proc., jakich spodziewaliśmy się do tej pory. Może to być około 4 proc. – uważa wiceminister finansów.