Za stworzenie złośliwego wirusa komputerowego i jego umyślne rozpowszechnianie ma grozić do trzech lat więzienia lub grzywna w wysokości do 0,5 mln jenów (6,2 tys. dol.). Policja zyska także prawo do przechwytywania poczty elektronicznej i będzie mogła żądać od dostawców internetu (ISP) danych o podejrzanych osobach.

Wprowadzenie nowego prawa sprawi, że Japonia niemal wypełni wszystkie zapisy konwencji do walki z cyberprzestępczością. Stworzono ją dekadę temu na zlecenie Rady Europy, weszła w życie w 2004 roku. Do dziś podpisało ją 30 państw (m.in. USA, Kanada, RPA), dalszych 16 ratyfikowało. Tokio do tej pory wstrzymywało się przed przystąpieniem do konwencji: obrońcy prawa do niczym nieskrępowanej wolności słowa podkreślali, że nowe prawo zbyt wiele uprawnień przekazuje policji i może być przez nią wykorzystywane do inwigilowania np. opozycji.

Jednak po ostatnich atakach hakerów gwałtownie zmalało poparcie dla takich argumentów. W maju hakerzy uderzyli w jeden z największych japońskich koncernów – Sony, kradnąc w niektórych przypadkach numery kont kredytowych użytkowników usługi PlayStation Network oraz Sony Online Entertainment.