Rekiny polskiego biznesu coraz częściej wchodzą w branże, w których dotychczas byli nieobecni. A tych obiecujących jest wciąż dużo – rynek deweloperski, spożywczy, gastronomiczny, finansowy czy też prywatnej ochrony zdrowia stają się oczkiem w głowie coraz większej liczby rodzimych tuzów.

Marek Jutkiewicz, współtwórca potęgi spożywczego Hoopa, po sprzedaży udziałów w swoim ukochanym dziecku, rozwija skrzydła na nowych polach biznesowych. Z majątkiem, wycenianym w zeszłym roku na 170 mln zł (w 2011 r. niesklasyfikowany na liście 100 najbogatszych Polaków „Forbesa”), postanowił zmierzyć się z biznesem finansowym i prywatną ochroną zdrowia. Kupił pośrednika Gold Finance i tworzy sieć klinik Allenort.

Na pomysł wejścia w segment deweloperski wpadł Dariusz Miłek, biznesmen i inwestor, który stworzył krajowego lidera w branży obuwniczej NG2. Były kolarz z coraz większym zapałem koncentruje się na budowie centrów handlowych, m.in. w Lubinie i Lesznie. Jego majątek – wart w 2011 roku 1,55 mld zł – to gigantyczny budżet dający ogromne możliwości inwestycyjne.

Nowe wyzwania

Skąd taki pęd do zmian i próby wyjścia poza branżę, w której mają doświadczenie i pozycję? Zdaniem Ewy Bednarz, analityka Noble Securities, agresywna ekspansja w nowych niszach rynkowych to szansa na dynamiczny wzrost sprzedaży i tym samym umocnienie rynkowej pozycji, ale także próba zmierzenia się z nowym wyzwaniem. – Mówimy o bardzo doświadczonych inwestorach, którzy odnieśli już sukces i teraz prawdopodobnie chcą potwierdzić swoją dominację na rynku – podkreśla Bednarz.

Eksperci twierdzą, że biznesmeni to często wizjonerzy, którzy potrafią przekuwać pomysły na realny pieniądz. Zdobyte wcześniej setki milionów, a nawet miliardy mówią same za siebie. – To z pewnością ich siła. Choć z drugiej strony, zbyt duże rozproszenie prowadzonej działalności nie zawsze musi okazać się strzałem w dziesiątkę – dodaje Alfred Adamiec, prezes Domu Maklerskiego Alfa Zarządzanie Aktywami.

Jego zdaniem strategia jednoczesnego inwestowania w różne sektory gospodarki wymaga bardzo dużych umiejętności i doświadczenia. – Nie zapominajmy, że wielu inwestorów wykorzystało globalny kryzys finansowy, aby tanio odkupić udziały w nowych firmach – dodaje Bednarz.

Odwaga w cenie

Na taki bardzo śmiały krok zdecydował się Sylwester Cacek (395 mln zł), twórca Dominet Banku, inwestując w giełdowe spółki z branży odzieżowej (Redan) i gastronomicznej (Sfinks).

Swoje imperium wzmocnił także Sobiesław Zasada, były kierowca rajdowy i lider branży motoryzacyjnej (460 mln zł). W jego przypadku jedną z ciekawszych branż, na której opiera swój biznes, jest turystyka i hotelarstwo.

Inwestor skupia swoją uwagę chociażby na budowie kolejek linowych i gondolowych, a także rozwoju zaplecza rekreacyjno-wczasowego. Jest też właścicielem spółki Frisco.pl, wirtualnego supermarketu, który składa się z pięciu sklepów tematycznych.

Wizjoner z szerokimi zainteresowaniami

Jednym z najbardziej znanych i rozpoznawalnych inwestorów na świecie, który postanowił oprzeć rozwój biznesu na różnych gałęziach gospodarki, jest Richard Branson. Ten wizjoner i twórca marki Virgin Group zaczynał skromnie, wydając na początku gazetę dla studentów. W latach 70. XX w. na fali boomu w branży muzycznej otworzył sklep z płytami. Kolejny krok w zawrotnej karierze Brytyjczyka to uruchomienie własnej wytwórni fonograficznej. Branson systematycznie rozwijał biznes, stając się coraz bardziej cenionym producentem. Po dwudziestu latach sukcesów i zbudowaniu silnej marki w branży fonograficznej (Virgin Music Group) zdecydował się ją odsprzedać (wraz z wydawnictwem muzycznym i studiem nagraniowym) firmie Thorn EMI. Kwota, jaką uzyskał z tej transakcji, była zawrotna – 1 mld dol. Kolejne pomysły Bransona to Virgin Travel (luksusowe wczasy dla najbogatszych), Virgin Airlines (linie lotnicze) czy też Virgin Racing (wyścigi Fomuły 1). Jak dotąd niezrealizowanym marzeniem miliardera pozostaje turystyka kosmiczna (pod marką Virgin Galactic).

kp