Ich zdaniem finansowy potentat z Mediolanu najpewniej wkrótce podejmie decyzję o podniesieniu kapitału w tym roku w rozmiarach od 3,9 mld euro do 7 mld euro. Chociaż „możliwości generowania kapitału są zachęcające, obawy dotyczące perspektywy podniesienia kapitału nie znikną w najbliższym czasie” – napisał w połowie maja Andrea Vercellone, analityk Exane BNP Paribas w Londynie. Dom brokerski ocenia niedobór kapitału banku na 7 mld euro. 

Federico Ghizzoni, szef UniCredit, który ma przedstawić nowy plan biznesowy do końca tego roku, wielokrotnie zapewniał, że bank posiada dostateczną ilość kapitału zgodnie z już ogłoszonymi zaleceniami Bazylea III, czyli najnowszą wersją regulacji Bazylejskiego Komitetu Nadzoru Bankowego. Problem tym – narzeka nowy szef UniCredit – że inwestorzy chcą, aby bank już dzisiaj spełniał wymagania obowiązujące od 2019 roku.

Ale Paola Sabbione, analityk Deutsche Bank przypomina, że bank o tak dużym ciężarze gatunkowym może być uznany za SIFI, systemowo ważną instytucję finansową, a w takim przypadku musi on posiadać obowiązkowy kapitał większy o dodatkowe 3 mld euro.

Skąd bank weźmie środki na potrzebny kapitał? W okresie minionych trzech lat UniCredit już pozyskał 7 mld euro w wyniku dwukrotnego podwyższenia kapitału. „To może być problem, jeśli UniCredit zwróci się do inwestorów o pieniądze po raz trzeci w ciągu kilku lat” – mówi Wolfram Mrowetz, prezes Alisei SIM w Mediolanie, firmy zarządzającej majątkiem wartości 200 mln euro.

Bank prowadzi obecnie negocjacje w sprawie obligacji zamiennych wartości 3 mld euro. Chodzi o to, aby mogły one być wliczane, tak jak poprzednio, do podstawowego kapitału banku zgodnie z regułami Bazylei III. Spółka zamierza również przyjrzeć się w jaki sposób mogłaby ona wydobyć więcej środków z takich aktywów, jak Pioneer Global Asset Management.