Tak dobre wyniki zarządzania funduszy dłużnych zostały osiągnięte mimo kolejnej podwyżki stóp procentowych oraz rekordowych odczytów inflacji za kwiecień, co sugerowało, że cykl zacieśniania polityki pieniężnej prędko się nie skończy. Tymczasem ceny polskich obligacji rosły przez cały miesiąc, a tego trendu nie zmieniła nawet czerwcowa decyzja RPP, która po raz kolejny podniosła stopy o 25 pkt bazowych. – Moim zdaniem inwestorzy doszli do wniosku, że po czterech kolejnych podwyżkach stóp ryzyko dalszego zacieśniania polityki pieniężnej znacznie się zmniejszyło – mówi Krzysztof Grudzień, zarządzający funduszami w Quercus TFI.

Zdaniem Krzysztofa Stępnia, dyrektora inwestycyjnego Opera TFI, wzrost cen obligacji w maju i na początku czerwca to efekt globalnej awersji do ryzyka. – Inwestorzy przerzucili część aktywów z akcji w obligacje, których ceny wzrosły, a fundusze dłużne skorzystały na tym ruchu cen – mówi Krzysztof Stępień. Eksperci podkreślają, że na świecie widać symptomy zbliżającego się spowolnienia , a spadki na giełdach już dyskontują zbliżające się pogorszenie koniunktury w firmach. Presja inflacyjna może maleć, co przełoży się na mniejsze ryzyko podwyżek stóp.

Wiele wskazuje, że najbliższe miesiące będą niezłe dla funduszy obligacyjnych. – Sądzę, że podmioty te mogą w tym roku osiągnąć stopy zwrotu lepsze niż fundusze gotówkowe – mówi Krzysztof Grudzień. Natomiast pogarszająca się koniunktura na giełdach nie najlepiej wróży wynikom funduszy akcyjnych. – W moim przekonaniu jesteśmy świadkami odwrócenia trendu na giełdach – mówi Stępień. A to mogłoby sugerować, że fundusze akcyjne przegrają w tym roku z dłużnymi.

Analizując dane o wielkości aktywów funduszy za maj, można odnieść wrażenie, że inwestorzy wierzą w taki scenariusz. Po sześciu kolejnych miesiącach, gdy aktywa podmiotów dłużnych znacznie spadały, w maju odnotowano ich zwiększenie, i to nie tylko w rezultacie dobrych efektów zarządzania, lecz także dzięki napływowi nowych środków.