Nie tylko FoodCare zamierza grać na wspomnieniach klientów powracając z napojem Frugo. Jeszcze w tym roku w sklepach mają pojawić się po latach niebytu zimowe buty relaksy, a wódka J.A. Baczewski, dostępna w Polsce przed II wojną światową, już trafiła na sklepowe półki. Dawne produkty wskrzeszane są bez dużych kampanii reklamowych, a często nawet bez badań rynkowych

Sześćdziesiąt cztery tysiące osób na Facebooku polubiło grupę Frugo wróć!, 48 tys. No to Frugo, kolejne półtora tysiąca jest fanami Frugo. Z sentymentem piszą: „Frugo, przybędę do Polski, tylko żeby cię znowu posmakować”, „Oby nowe Frugo zachowało dawne smaki i nie poszło w nowoczesne udziwnienia. Z Frugo wróci mi piętnastka”. Wrzucają do sieci zdjęcia kapsli oraz butelek kultowego napoju, głosują w quizach, która reklama Frugo była najfajniejsza, który smak najlepszy. Kiedy firma FoodCare, nowy właściciel marki, ogłosiła, że napój wróci, i to jeszcze w pierwszej połowie tego roku, wśród fanów zapanowało poruszenie. Od kilku miesięcy fanpage’e są pełne spekulacji: czy kapsel przy otwieraniu będzie pstrykał w charakterystyczny sposób, czy pojawią się wszystkie dawne kolory i smaki napoju.

Nie tylko FoodCare zamierza grać na wspomnieniach klientów. Jeszcze w tym roku w sklepach mają pojawić się po latach niebytu zimowe buty relaksy, a wódka J.A. Baczewski, dostępna w Polsce przed II wojną światową, już trafiła na sklepowe półki. Dawne produkty wskrzeszane są bez dużych kampanii reklamowych, a często nawet bez badań rynkowych. Producenci przekonują: nie musimy się ogłaszać, bo to marki doskonale znane. Mają swoją historię i stęsknionego klienta. Tymczasem jak pokazują dotychczasowe próby przywrócenia legendarnych marek, same uczucia nie wystarczą.