Głosowanie zorganizowały związki zawodowe, żądające 10-procentowej podwyżki płac oraz przeciwne upublicznieniu i przyszłej prywatyzacji spółki na zasadach proponowanych przez resort Skarbu Państwa. Ministerstwo zakłada, że spółka zadebiutuje na giełdzie 30 czerwca.

Pracownicy otrzymują dwie karty do głosowania - białą i czerwoną. Na pierwszej są dwa pytania: o poparcie sporu zbiorowego i walki o 10-procentowe podwyżki oraz o poparcie akcji protestacyjno-strajkowej w postaci blokady wysyłki węgla. Pytanie na drugiej karcie brzmi: "Czy jesteś przeciwny prywatyzacji lub upublicznieniu akcji JSW?".

W kopalni Borynia w Jastrzębiu-Zdroju głosowanie rozpoczęło się o piątej rano. Związkowcy oceniają zainteresowanie nim jako bardzo duże. "W ciągu pierwszych dwóch godzin referendum w naszej kopalni w głosowaniu wzięło udział już ok. 700 osób. Głosują przedstawiciele wszystkich działów, zarówno zwykli górnicy, jak i pracownicy dozoru" - powiedział wiceszef kopalnianej Solidarności Jacek Rams.

W innych zakładach należących do JSW głosowanie rozpoczęło się w różnych godzinach. Aby uniknąć kolejek, w każdym zakładzie ustawiono kilka punktów, gdzie pracownicy mogą głosować.

Związkowcy nie zgadzają się z projektem ministerstwa skarbu

Jak powiedział rzecznik komitetu protestacyjnego Piotr Szereda, związkowcy nie zgadzają się z projektem ministerstwa skarbu, aby środki ze sprzedaży akcji JSW (przy okazji jej giełdowego debiutu) trafiły jedynie do Skarbu Państwa, bez zasilenia samej spółki. Szefowie JSW i przedstawiciele ministerstwa odpowiadają, że firma sięgnie po środki z giełdy później, kiedy będzie taka potrzeba.

"To gangsterska prywatyzacja; decyzja o prywatyzacji została podjęta z potrzeby chwili. Tak nie można podchodzić do JSW i całego górnictwa; trzeba mieć na uwadze sytuację sektora w perspektywie długofalowej" - powiedział Szereda.