– Niepokój i atmosfera niepewności wokół spółki fatalnie wpływają na zainteresowanie potencjalnych inwestorów akcjami JSW – zdradza „DGP” osoba biorąca udział w procesie prywatyzacji największego producenta węgla koksowego w Unii Europejskiej.

Skarb Państwa planuje wprowadzenie firmy na giełdę 30 czerwca. Aleksander Grad jest zdeterminowany, by dopiąć terminów, bo obecnie na rynku trwa hossa. Ceny surowca do produkcji stali szybują wraz z rosnącym globalnym popytem na metal.

To dla JSW czas żniw. W 2010 r. spółka zarobiła na czysto ponad 1 mld zł i dziś wyceniana jest na 10 – 11 mld zł. Ale ma problem.

Załoga żąda

Związki zawodowe domagają się wzrostu płac o 10 proc. oraz sprzeciwiają się zasadom upublicznienia i prywatyzacji firmy, żądając gwarancji utrzymania w spółce kontroli państwa oraz 10-letniego zatrudnienia.

Przed weekendem pakiet zaoferowany przez zarząd nie został przyjęty. Związkowcy uznali, że gwarancje utrzymania dominacji Skarbu Państwa w JSW także po upublicznieniu, 5-letnie gwarancje zatrudnienia oraz prawo do darmowych akcji dla wszystkich pracowników spółki i grupy kapitałowej to za mało. Szali nie przechyliła też możliwość kupna dodatkowych akcji na preferencyjnych zasadach. Związkowcy planują zatrzymanie dziś pięciu kopalń JSW o godz. 6 rano na 24 godziny.

Dla spółki oznaczać to będzie utratę przychodów w wysokości 20 – 25 mln zł.

Spółka traci

Mikołaj Saj, analityk Biura Maklerskiego DnB Nord, uważa, że zamieszanie wokół płac w spółce fatalnie wpływa na przygotowania do jej debiutu. – Niekontrolowane roszczenia płacowe uderzą w wycenę – mówi. Analityk nie chce jednak podjąć próby oszacowania o ile. Spekuluje się, że skarb chce na sprzedaży pakietu zarobić 2 – 3 mld zł. Okazuje się, że może to być trudne.

– W sektorze węglowym, gdzie przychody stoją pod znakiem zapytania ze względu na koniunkturalność branży, koszty powinny być utrzymywane w żelaznym gorsecie. To jedyny wskaźnik, którym można pochwalić się przed inwestorami. Ostatnie wydarzenia w JSW pokazują, że nawet on nie jest utrzymywany w ryzach. Inaczej niż chociażby w firmach węglowych już obecnych na parkiecie, jak Bogdanka czy NWR – tłumaczy Mikołaj Saj.

Inny nasz rozmówca, znający szczegóły powstawania oferty JSW, zwraca uwagę na jeszcze inne czynniki osłabiające zainteresowanie potencjalnych inwestorów.

– Zauważamy niepokój wywołany planami wprowadzenia akcyzy na węgiel i unijną polityką ograniczania emisji CO2. W ich ocenie te czynniki mogą mieć znacznie większy wpływ na koszty funkcjonowania spółki w dłuższym okresie niż roszczenia załogi – mówi.

Rząd ulega

Maciej Grelowski, przewodniczący Rady Głównej BCC, uważa, że straty z tytułu niepokojów społecznych w JSW będą miały znacznie szerszy wydźwięk i uderzą w cały sektor kontrolowany przez państwo.

– Efekt będzie długofalowy – mówi Grelowski. – Inwestorzy widzą działania zdemoralizowanych związków, ale i postawę rządu wobec nielegalnych działań związków. To wywoła spadek zaufania inwestorów wobec spółek zarządzanych przez państwo – uzasadnia Maciej Grelowski.

Tym bardziej że wciąż niespokojnie jest w innych spółkach górniczych, które mają być konsolidowane wokół Węglokoksu i ok. 2012 r. również trafić na giełdę.

Członek BCC krytykuje rząd za uległość i zgodę na rozdanie akcji wszystkim pracownikom, nawet do tego nieuprawnionym. W piątek PAP podała, że każdy z byłych i obecnych pracowników średnio otrzyma 31,7 akcji JSW. Papiery trafią do ponad 58 tys. osób, podczas gdy JSW zatrudnia ponad 22 tys. pracowników.