Ministerstwo Skarbu Państwa szykuje Jastrzębską Spółkę Węglową do giełdowego debiutu w czerwcu. Na razie w spółce zamiast o kursach i indeksach pracownicy myślą o coraz bardziej realnym strajku generalnym. Wczoraj obradował komitet protestacyjno-strajkowy (zrzesza wszystkie 31 związków spółki) i zadecydował o wprowadzeniu w kopalniach i zakładach JSW pogotowia strajkowego. Spór zbiorowy w JSW, dotyczący żądania 10-proc. podwyżki wynagrodzeń, trwa od 11 stycznia. Dziś średnia pensja w JSW sięga 6,8 tys. zł.

8 kwietnia związkowcy zamierzają przeprowadzić referendum. Jeśli załoga opowie się za protestem, może dojść do strajku generalnego. Związkowi liderzy podkreślają gotowość podjęcia z zarządem rozmów na tematy płacowe, ale zapowiadają też masówki dla załogi.

Zarząd JSW nie chce się zgodzić na podwyżki na warunkach związków. Jego przedstawiciele twierdzą, że spełnienie płacowych żądań w JSW będzie kosztować spółkę do 200 mln zł rocznie, a nie daje gwarancji zwiększenia wydobycia i podniesienia przychodów. Już dziś wydatki na płace w spółce przekroczyły 1,8 mld zł.

Zarząd dopuszcza podwyżki, ale pod jednym warunkiem. – Proponujemy powiązanie części płac z efektami pracy. Czekamy na odpowiedź – mówi „DGP” Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Skarb Państwa nie rezygnuje jednak z prywatyzacji spółki – wybrał właśnie konsorcjum, które wprowadzi JSW na giełdę.

Kłopoty z żądającymi podwyżek załogami mają także Katowicki Holding Węglowy oraz Kompania Węglowa. Na spełnienie roszczeń związkowców sięgających ponad 400 mln zł rocznie zarząd KW ma czas do czwartku. – Chcemy rozmawiać, ale nowy system wynagrodzeń musi być chociaż częściowo powiązany z wydajnością – mówi nam Jacek Korski, p.o. prezes KW.