Kolejki warsztatami montującymi instalacje gazowe są coraz dłuższe, a omijany dotychczas szerokim łukiem biodiesel bije rekordy popularności. Właściciele starszych aut wlewają do baków nawet olej spożywczy.
Już trzeci tydzień z rzędu ceny benzyny bezołowiowej 95 na stacjach benzynowych utrzymują się powyżej 5 zł za litr, a oleju napędowego balansują na tej granicy. Co gorsza, analitycy nie widzą perspektyw na szybką poprawę sytuacji. Złudzenia, że za chwilę będzie lepiej, tracą też kierowcy, którzy z coraz większą determinacją sięgają po alternatywne paliwa.
Spożywczy jak napędowy
– Silniki wysokoprężne są w stanie przetrawić nawet olej jadalny – zapewnia szef jednego z warsztatów w Trójmieście, który specjalizuje się w dostosowywaniu aut do zasilania paliwem, które stoi na półkach każdego sklepu spożywczego. Nie chce podać imienia i nazwiska, ponieważ – jak sam przyznaje – działa na granicy prawa. Olej spożywczy nie jest dopuszczony do użytku jako paliwo transportowe, a więc nie został obłożony akcyzą. – Kierowcy się tym nie przejmują – mówi mechanik, dodając, że ryzyko się opłaca, bo w sklepie litrowa butelka najtańszego oleju jadalnego kosztuje 3,3 zł, a w hurcie nawet poniżej 3 zł. Innymi słowy, na jednym tankowaniu 60-litrowego zbiornika zaoszczędzić można około 120 zł. Ale najpierw trzeba zainwestować w odpowiednią instalację.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.