Polacy najczęściej kupują nieruchomości na południu Europy, gdzie sezon trwa ponad pół roku i dochody z najmu mogą być najwyższe. Osób zainteresowanych kupnem nieruchomości za granicą jest coraz więcej. Branża szacuje, że Polacy posiadający nadwyżki finansowe kupili poza Polską ponad 10 tys. mieszkań i domów.

Stabilne ceny

– Od końca 2010 r. widzimy coraz większe zainteresowanie tego typu inwestycjami – mówi Grzegorz Gurbała z firmy Greg-Nieruchomości.

Podobnie jak w Polsce, także na południu Europy ceny nieruchomości ustabilizowały się i nie powinny już spadać. Wcześniej jednak poza Chorwacją spadki były znacznie większe niż w naszym kraju.

– W Hiszpanii jeszcze do tej pory zdarzają się apartamenty przejęte i sprzedawane przez banki za 40 – 60 procent ich pierwotnej ceny – mówi Grzegorz Gurbała.

Przed kryzysem metr mieszkania na wybrzeżu Costa Blanca kosztował ponad 2,5 tys. euro. Dzisiaj ceny spadły do 2 tys. euro, a w budynkach przejmowanych przez banki nawet poniżej 1,5 tys. euro. Drożej jest w Portugalii, gdzie nie było masowych bankructw firm deweloperskich. Jednak Polacy bardzo rzadko tam inwestują (głównie z powodu kłopotliwej komunikacji z naszym krajem).

Znajdujące się bliżej nas Lazurowe Wybrzeże (Francja) także jest omijane, jednak z innego powodu. Ceny są tam bardzo wysokie, przekraczają 2,5 tys. euro za metr. Bardziej atrakcyjne są Włochy. Ceny apartamentów w kurortach na południu kraju zaczynają się od 1,6 tys. euro. Apartament w Kalabrii można kupić już za mniej niż 100 tys. euro (ok. 400 tys. zł).

Jednak Polacy chętniej inwestują w Chorwacji. Ceny są tam nieco wyższe niż na południu Włoch, bo przekraczają nawet 1,8 tys. euro za metr (stawki nawet w czasie kryzysu nie spadały). Chorwacja ma tę przewagę nad innymi krajami, że można tam dojechać samochodem w ciągu jednego dnia. Grecja jest dalej, ceny są jeszcze wyższe, więc Polacy stosunkowo rzadko kupują tam nieruchomości.

Najtaniej apartament nad ciepłym morzem można kupić w Bułgarii. – W czasie kryzysu ceny oscylujące w granicach 450 euro za metr kwadratowy były w zasięgu ręki. Obecnie w nowych inwestycjach nie pojawiają się już takie okazje, ale można znaleźć oferty mieszkań w cenach 550 – 650 euro za metr – mówi Szymon Pawelczyk z firmy Shark Property.

Wystarczy więc równowartość 130 – 150 tys. zł, by kupić w Bułgarii nieduży apartament w kompleksie z basenem niedaleko plaży.

Oceniając atrakcyjność inwestycji w poszczególnych krajach, trzeba wziąć pod uwagę nie tylko cenę, ale także dochody z najmu i koszt utrzymania nieruchomości. – W Bułgarii są one najniższe w Europie. Koszt utrzymania mieszkania jest na poziomie od 8 do 12 euro za metr rocznie – mówi Szymon Pawelczyk.

Jednak dochody z najmu w Bułgarii są zdecydowanie niższe niż w pozostałych krajach.

– Za wynajem 1-pokojowego apartamentu na bułgarskim wybrzeżu trzeba zapłacić 800 – 900 zł za tydzień, w zależności od lokalizacji i standardu – mówi Krzysztof Florek z firmy WakacyjnyWynajem.pl. We Włoszech czy Chorwacji za takie mieszkanie trzeba zapłacić nawet dwa razy więcej.

Zyskowna Chorwacja

Mimo że sezon wakacyjny trwa w Bułgarii dwa razy dłużej niż w Polsce, to jednak krócej niż w Chorwacji, nie mówiąc już o Grecji czy Hiszpanii, gdzie apartamenty w nadmorskich kurortach można wynajmować nawet przez 10 miesięcy w roku (najdrożej jest w lipcu i sierpniu). Dlatego, według szacunków firmy Greg-Nieruchomości, najszybciej zwróci się kupno nieruchomości nadmorskiej w Chorwacji. Już po 10 latach można odzyskać zainwestowany kapitał. Trochę dłużej trwa to w Hiszpanii – 11 lat. W żadnym analizowanym kraju zwrot z inwestycji nie trwa dłużej niż 15 lat. Szacunki nie uwzględniają ewentualnego wzrostu wartości nieruchomości.

Jak sfinansować kupno nieruchomości za granicą

Polskie banki nie dają kredytu na zakup apartamentu za granicą, który byłby zabezpieczony hipoteką na kupowanej nieruchomości. W kilku instytucjach, m.in. w Deutsche Banku i HSBC, można dostać kredyt, ale zabezpieczony na nieruchomości w Polsce. Takie samo zabezpieczenie obowiązuje przy pożyczce hipotecznej. Można ją wziąć w zasadzie w dowolnym banku i pieniądze przeznaczyć na dowolny cel, w tym także na kupno nieruchomości za granicą. Jednak oprocentowanie pożyczki hipotecznej jest zwykle o 2 pkt proc. wyższe niż kredytu hipotecznego. Można też spróbować wziąć kredyt w kraju, w którym kupujemy apartament. Jeszcze niedawno w krajach należących do UE było to bardzo proste, ale dzisiaj kryteria kredytowe zostały zaostrzone. W Hiszpanii, by obcokrajowiec dostał kredyt, musi mieć minimum 30 proc. wkładu własnego. W Bułgarii nawet to nie gwarantuje otrzymania kredytu w banku, ale bez większych problemów można otrzymać tzw. kredyt deweloperski: inwestor wpłaca połowę pieniędzy deweloperowi, a resztę spłaca w ratach przez ok. 10 lat. W Chorwacji obcokrajowiec nie otrzyma w banku kredytu na kupno nieruchomości.