NewConnect to tak zwana mała giełda. Powstała w 2007 r. by przyciągnąć mniejsze i młodsze spółki niż te notowane na głównym rynku GPW. I cieszy się coraz większym zainteresowaniem. W ubiegłym roku zadebiutowało tu prawie 90 firm, podczas gdy na rynku podstawowym tylko ponad 30. W tym roku za pośrednictwem NC akcje sprzedało już 25 spółek.

– Pozyskanie kapitału jest tu o wiele tańsze i skuteczniejsze niż np. z emisji obligacji komercyjnych czy kredytu bankowego – uważa Jarosław Mikołajczyk, dyrektor zarządzający Domu Maklerskiego TMS Brokers, którego właściciele w styczniu tego roku ze sprzedaży akcji na NewConnect uzyskali ponad 80 mln zł. W przypadku TMS przygotowanie debiutu na NC kosztowało 390 tys. zł. To niecałe pół procenta zebranej kwoty. Dla tych właścicieli spółek, którzy nie obawiają się oddać części swojej własności w zamian za kapitał na rozwój firmy, NewConnect jest bardzo tanim sposobem na pozyskanie pieniędzy. Szczególnie w przypadku oferty prywatnej, kierowanej do maksymalnie 99 inwestorów.

W tym przypadku główną częścią kosztów debiutu jest opłata na rzecz autoryzowanego doradcy, który przygotowuje operację. Zajmuje się m.in. przygotowaniem dokumentu informacyjnego, niezbędnego przy sprzedaży akcji na zasadach oferty prywatnej, oraz szukaniem inwestorów chętnych do zakupu akcji na rynku pierwotnym, czyli w okresie bezpośrednio poprzedzającym debiut na rynku.

Opłaty na rzecz giełdy są niewielkie. Aby zachęcić spółki do wchodzenia na NC, giełda zrezygnowała z pobierania opłat od autoryzowanych doradców. Stąd spółka płaci tylko jednorazową opłatę za wprowadzenie akcji do obrotu w wysokości 3 tys. zł. Mniej więcej tyle też trzeba zapłacić – z tym że rocznie – animatorowi rynku, który będzie dbał o płynność obrotu akcjami.

Całość kosztów w przypadku większości debiutujących na NC spółek, które pozyskują stąd po kilka milionów złotych, zamyka się kwotą nie większą niż 100 tys. zł. W dodatku część z tych pieniędzy można odzyskać. – Spółki mogą skorzystać z dofinansowania kosztów przygotowania dokumentacji i analiz ze środków Unii. Dofinansowanie sięga 50 proc. wydatków – mówi Bartosz Zalewski, wiceprezes spółki GoAdvisers, autoryzowanego doradcy.

Zdaniem specjalistów przygotowanie debiutu na NewConnect nie jest skomplikowaną operacją, zwłaszcza że w wielu kwestiach spółkę wyręcza doradca.

Po wprowadzeniu walorów na rynek doradca ma za zadanie pomagać władzom spółki w należytym wypełnianiu obowiązków informacyjnych, jakie wiążą się z obecnością na rynku akcji.

– Autoryzowany doradca jest też ważnym weryfikatorem wiarygodności biznesu oraz planów emitenta. To na nim spoczywa odpowiedzialność za selekcję spółek chcących debiutować na NewConnect, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia ochrony interesów inwestorów – uważa Bartosz Zalewski.

Choć cały proces wejścia firmy na tzw. mały parkiet może wydawać się czasochłonny, to jest on o wiele krótszy niż w przypadku debiutu na głównym rynku GPW. Jeżeli firma ma formę spółki akcyjnej, to od pomysłu wejścia na NC do debiutu zwykle upływa ok. 3 miesięcy. Czasem może to być nawet krótszy okres. Przygotowanie debiutu na GPW trwa ponad pół roku.

PRAWO

Alternatywny system obrotu

Zasady wprowadzania akcji na NC określa regulamin alternatywnego systemu obrotu. Oferta prywatna kierowana jest do maks. 99 inwestorów. Spółka musi podpisać umowę z doradcą NC. Później WZA podejmuje uchwałę o wprowadzeniu akcji na NC. Po przygotowaniu dokumentu informacyjnego składa się wniosek do KDPW o dematerializację akcji. Następnie po podpisaniu umowy z animatorem rynku składa się wniosek w GPW o wprowadzenie akcji do obrotu.