Według polskiej spółki niechęć Rosjan do obniżki to wystarczający argument, by walczyć o tańszy gaz przed sądem. Arbitrażem Gazprom straszą też Litwini, bo podobnie jak Polacy przepłacają za gaz.

Eksperci uważają, że taka zagrywka może się udać. To już przetestowany schemat. W ubiegłym roku do trybunału arbitrażowego Gazprom pozwały bowiem włoski Edison i słowacki SPP.

Kij i marchewka

Włoska firma wystąpiła przeciwko Gazpromowi do sądu w Sztokholmie, bo ten nie chciał renegocjować ceny gazu dostarczanego Edisonowi w ramach długoterminowego kontraktu. Włosi płacili około 300 – 320 dol. za 1000 m sześc., choć gaz skroplony LNG z Kataru mogliby sprowadzać w tym czasie za 240 – 250 dol. Oficjalne wnioski Edisona do władz Gazpromu w sprawie renegocjacji cen lub zmiany formuły cenowej nie przynosiły rezultatu. Dopiero wystąpienie na drogę sądową dało efekty. Gazprom szybko przystał na warunki Włochów, a ci wycofali pozew. Także Słowacy dzięki zagrożeniu arbitrażem ugrali obniżki.

Jednak analitycy uważają, że oprócz gróźb PGNiG powinno pomyśleć nad zachętami dla Gazpromu do obniżki. Jakimi? Siergiej Prawosudow, dyrektor Instytutu Energetyki Narodowej Federacji Rosyjskiej, mówi wprost: Gazprom może obniżyć ceny dla europejskich odbiorców, ale ci muszą go dopuścić do projektów energetycznych.

– To może być klucz do tego, by PGNiG przekonało Gazprom – przyznaje Andrzej Sikora, prezes Instytutu Studiów Energetycznych.

Ukłonem w stronę stanowiska Gazpromu mogą być zapisy nowej strategii, jaką zarząd polskiej spółki przedstawi dzisiaj radzie nadzorczej. Jej głównym elementem będzie budowa nowej, drugiej nogi biznesowej PGNiG – segmentu elektroenergetycznego opartego na gazie. To dla Gazpromu dobra informacja, bo zwiększy się zapotrzebowanie na rosyjski gaz. Poza tym gdyby Gazprom zgodził się na obniżkę, PGNiG mogłoby zaprosić Rosjan do wspólnych projektów energetycznych.

Na taki scenariusz PGNiG już się zresztą szykuje. Spółka utworzyła z Gazpromem grupę roboczą do prac nad wspólnym projektem elektroenergetycznym. Cel: budowa elektrowni lub elektrociepłowni na gaz o mocy 400 MW w północno-wschodniej Polsce.

– Gdyby ten scenariusz udało się zrealizować, zyskalibyśmy inwestora z dostępem do alternatywnego wobec węgla źródła zasilania – tłumaczy „DGP” Andrzej Sikora.

Gazprom planuje podwyżki

Jednak rozmowy z rosyjskim dostawcą mogą być teraz trudne. Jeszcze w 2009 roku z powodu kryzysu Gazprom przyznał swoim klientom na Zachodzie różne rabaty. Skorzystali na tym m.in. Niemcy, Francuzi, Włosi, a nawet Czesi i Słowacy. Obniżki ominęły jednak Polskę.

W tym roku Rosjanie zapowiadają dalsze podwyżki. Gazprom tłumaczy to tym, że wraca popyt na gaz w Europie, a ropa, do której indeksowana jest cena gazu, drożeje. Według analiz koncernu średnie ceny dla Europy wzrosną w efekcie w tym roku o 15 proc., z 306 do 352 dol. za 1000 m sześc.

Spółka poszuka gazu w kraju i za granicą

Strategia PGNiG ma zostać upubliczniona jeszcze w marcu.

Sporo miejsca w nowej strategii PGNiG poświęci m.in. krajowym poszukiwaniom gazu niekonwencjonalnego (m.in. łupkowego) oraz poszukiwaniom ropy i gazu za granicą. Spółka chce pozyskać koncesje w nowych częściach świata, również w tych o podwyższonym ryzyku. Strategia ma także uwzględniać wejście PGNiG w działalność tradingową za granicą. Koncern uruchomił niedawno w Niemczech spółkę, która ma handlować gazem, a więc nie tylko sprzedawać surowiec wydobyty np. w Norwegii, ale również kupować na giełdach po okazyjnych cenach. Zdolność handlową ma ona osiągnąć do połowy przyszłego roku.

W stosunku do dotychczasowej strategii zakłada ona istotne modyfikacje związane z kierunkami potencjalnych fuzji i aliansów. Wcześniej PGNiG wskazywało trzy konkretne branże – chemię, przemysł petrochemiczny i elektroenergetykę. Teraz te akcenty się zmienią. Jak ustalił „DGP”, spółka wycofa się z planów inwestycji w segmencie chemicznym i skoncentruje się na elektroenergetyce. Koncern celuje przede wszystkim w przejęcie Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej oraz części aktywów Vatenfalla w Polsce.