Na razie tylko Rainbow Tours zastanawia się nad ewakuacją swoich klientów. Pozostali touroperatorzy nie planują wcześniejszych wyjazdów, bo jak mówią, sytuacja w kurortach jest pod kontrolą. W Egipcie przebywa obecnie około 6 tys. Polaków.

Każdego roku wypoczywa tam około pół miliona Polaków. To kierunek numer jeden, na którym biura podróży zarabiały najwięcej. Tunezja, do której wyjeżdżało około 200 tys. osób, plasowała się na miejscu trzecim. Jeśli zaistnieje konieczność wycofania wyjazdów do obu tych krajów z oferty letniej, branża będzie miała poważne kłopoty finansowe.

– Jedyny pozytyw tej sytuacji jest taki, że obecnie mamy zimę, czyli niższy sezon. Jednak już na luty, kiedy są ferie, jest 20 tys. rezerwacji – mówi Anna Zielińska z HolidayCheck. Jak zauważa Józef Ratajski, wiceprezes Polskiej Izby Turystycznej, zagrożonych może być nawet 15 z 25 touroperatorów działających na naszym rynku. Mowa m.in. o firmie Alfa Star, Bee Free, Viva Club, Sun-Fun czy Oasis Tours.

W najgorszej sytuacji będą ci, którzy skupiali się na tych dwóch kierunkach. Nie będą mieli bowiem alternatywy do zaproponowania swoim klientom, którzy w związku z tym przejdą do innych biur. – Rozbudowanie oferty na lato o zupełnie nowe kraje nie jest proste. Wymaga nie tylko rezerwacji miejsc w hotelach, ale i u przewoźników lotniczych. Pojawia się też pytanie, za ile uda się to zrobić i jakie ceny ostatecznie na nowe kierunki będą mogły zaproponować biura – mówi Ratajski.

Oasis Tours przyznaje, że już opracowuje awaryjny scenariusz na lato 2011. Chce rozbudować ofertę o Turcję, Grecję i Wyspy Kanaryjskie.

Zdaniem Polskiej Izby Turystyki większe straty zanotują agenci sprzedający wycieczki. To w większości małe rodzinne firmy utrzymujące się z prowizji. Brak w ofercie Egiptu może doprowadzić nawet do bankructwa połowy z 2 tys. firm.