Nowe prognozy zadłużenia zapisane w opracowanej przez Ministerstwo Finansów „Strategii zarządzania długiem publicznym na lata 2011 – 2013” są o wiele bardziej optymistyczne niż te, które resort przygotował raptem dwa miesiące temu. Ówczesne szacunki wskazywały na duże ryzyko przekroczenia przez dług poziomu 55 proc. PKB już w tym roku. To tzw. drugi próg ostrożnościowy z ustawy o finansach publicznych. Jeśli zostałby przekroczony, rząd musiałby w najbliższych dwóch latach praktycznie zlikwidować deficyt. A to konieczność drastycznego cięcia wydatków lub podnoszenie podatków. Rząd musiałby też m.in. zamrozić płace w budżetówce i częściowo waloryzację emerytur.

W wieloletnim planie finansowym resort finansów, a potem cały rząd zakładały, że w 2010 r. dług wyniesie 54,7 proc. PKB. W kolejnych dwóch latach według tych prognoz byłoby niewiele lepiej. W 2011 r. zadłużenie sięgnęłoby 54,4 proc. PKB, a rok później 54,6 proc. PKB.

Tymczasem w „Strategii zarządzania długiem publicznym na lata 2011 – 2013” prognozy MF nie są już tak alarmistyczne. Według nich w tym roku dług wyniesie ledwie 53,2 proc. PKB, w przyszłym wzrośnie do 54,2 proc. Najgorzej ma być w 2012 r., ale i wtedy ryzyko pęknięcia drugiego progu nie będzie duże: dług ma wynosić 54,3 proc. PKB.

Ekonomiści zachodzą w głowę, skąd ta zmiana. – To dziwne, że w tak krótkim czasie ta istotna prognoza tak bardzo się zmienia – mówi „DGP” Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku.

Prognozy makroekonomiczne, które wpisano do projektu budżetu, nie różną się od tych z planu. W tym roku wzrost gospodarczy ma wynieść 3 proc., w przyszłym 3,5, a w 2012 r. – 4,8 proc. Resort finansów na nowo oszacował też deficyt finansów publicznych. Wyniesie on nie 6,9 proc. PKB, jak wcześniej szacowano, ale prawie 8 proc. PKB.