Z danych firmy Expander wynika, że tylko nieliczne banki są gotowe finansować działalność niedawno założonych firm. Kredyt na start w wysokości do 15 tys. zł jest dostępny w Getin Noble Banku. Z kolei w mBanku i MultiBanku można dostać 10 tys. zł na początek. Aby wziąć pożyczkę, trzeba w tych instytucjach założyć rachunek firmowy oraz przedstawić zaświadczenia o rozpoczęciu działalności gospodarczej i oświadczenie o spodziewanych dochodach. Te kredyty nie są jednak tanie.

– Jeśli jest to pożyczka w karcie, procentowanie dochodzi do 20 proc., a jeśli limit w koncie, przekracza 15 proc. – mówi Jarosław Sadowski z Expandera.

Firma, która już od lat działa na rynku i ma stałych odbiorców, może liczyć na oprocentowanie poniżej 10 proc.

Teoretycznie kredyt na start oferuje też Lukas Bank. Jednak bank, udzielając w rachunku firmowym pożyczki, wymaga zabezpieczenia. Jest nim najczęściej bankowa lokata w kwocie o 10 proc. wyższej niż wysokość kredytu.

– Prace nad wprowadzeniem pożyczek na start trwają też w Pekao, ale nie wiadomo, kiedy bank wyjdzie z taką propozycją – mówi Sadowski.

W PKO BP można dostać pieniądze na rozpoczęcie działalności dopiero po gruntownej analizie planu finansowego i prognozowanych zysków na koniec roku. W Polbanku kredyt dla początkującej firmy musi być zabezpieczony. – Mamy listę 16 zawodów. Jeśli ktoś jest np. prawnikiem, lekarzem czy aptekarzem, to może u nas dostać kredyt na start – mówi Lukas Notopoulos z Polbanku.

Podobnie jest w FM Banku. – Mogą oni pożyczyć u nas nawet 30 tys. zł. Pozostali przedsiębiorcy muszą się wykazać co najmniej 12-miesięczną historią prowadzenia działalności – mówi Henryk Pietraszkiewicz, prezes FM Banku.

W Deutsche Banku wsparcie otrzyma przedsiębiorca, który zamierza przystąpić do wybranych sieci franczyzowych.

– Ocena kredytobiorcy musi zostać poprzedzona oceną danego systemu franczyzowego. Na tej podstawie określamy, jakie modele finansowania możemy zaoferować – mówi Julian Soja, z Deutsche Banku PBC.

W BGŻ przedsiębiorcy mogą liczyć na pożyczkę dopiero po roku działalności. W ING i Kredyt Banku trzeba czekać pół roku, a w BPH – 3 miesiące. Banki obawiają się bankructwa nowych firm. Te obawy w dużej części są uzasadnione. Według danych GUS w 2008 roku powstało 294 tys. nowych firm, a po roku prawie co czwarta zbankrutowała.