O tym, kto kupi BZ WBK, dowiemy się prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia – informuje „Irish Times”. Chętni do ostatnich godzin próbowali lobbować za swoją ofertą. Przedstawiciele Santandera próbowali się spotkać z ministrem skarbu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że do spotkania jednak nie doszło.

AIB ma trudny wybór – wybrać Santandera i wziąć więcej za BZ WBK, czy zgodzić się na niższą ofertę PKO BP i mieć pewność, że polski nadzór nie stanie na przeszkodzie szybkiemu finalizowaniu transakcji. W ubiegłym tygodniu „Wall Street Journal” napisał, że BNP Paribas nie podał właściwych danych przy stress testach, co zdecydowanie poprawiło jego wyniki. Jednak teraz AIB obawia się, że w razie wyboru banku transakcje zablokuje polski nadzór finansowy.

Na niekorzyść AIB działa także fakt, że trwają prace nad ustawą, która reguluje sprawę konieczności ogłaszania wezwania na akcje spółek notowanych na giełdzie. Według projektowanych przepisów obowiązek wzywania do sprzedaży akcji spółki notowanej na GPW miałby inwestor, który posiada więcej niż 33 proc. akcji firmy. Obecnie taki wymóg obowiązuje inwestora, który przekracza poziom 66 proc. głosów na walnym zgromadzeniu spółki.

Nowe przepisy opracowuje resort finansów. Mogą wejść w życie na początku przyszłego roku. Możliwe, że do tego czasu nadzór będzie jeszcze zastanawiał się nad wydaniem zgody dla inwestora na zakup akcji BZ WBK. Wtedy kupujący musiałby ogłosić wezwanie już pod reżimem nowej ustawy, co zwiększyłoby koszt zakupu polskiego banku.