Eksperci nie mają wątpliwości, że popyt na samochody z silnikiem konwencjonalnym wspomaganym przez napęd elektryczny będzie u nas niewielki, dopóki rząd nie zdecydują się na ulgowe traktowanie właścicieli ekologicznych samochodów.

– Dopóki nie istnieje w Polsce żaden system zachęt, trudno mówić o tym, żeby samochody hybrydowe podbiły nasz rynek – uważa Maciej Janiszewski, prezes KPI Sports Cars, importera Porsche.

Ma na myśli chociażby coraz bardziej powszechny w krajach zachodnich podatek ekologiczny, uzależniający opłaty od samochodu od poziomu emisji spalin, a nie jak w Polsce od wartości zakupu. To dlatego np. w Holandii jednym z najbardziej wziętych obecnie modeli jest toyota aygo. Toyota zbudowała też swoją potęgę w segmencie hybryd w Wielkiej Brytanii.

O tym, że na Zachodzie opłaca się sprzedawać hybrydy, świadczy również ostatnie posunięcie Nissana. Koncern ten poinformował kilka dni temu, że zamierza w Sunderland w Wielkiej Brytanii uruchomić największą w Europie fabrykę samochodów elektrycznych. Powstawać miałoby tam auto Leaf. W Sunderland produkowanych ma być rocznie ponad 60 tys. baterii zasilających silniki. Podobną fabrykę Nissan otworzy także w Portugalii.