Biura podróży muszą sprzedać 30–40 proc. oferty zimowej, aby nie powtórzył się scenariusz z tegorocznego lata. Taki jest mniej więcej bezpieczny poziom sprzedaży. W zależności od biura zwykle udaje się go osiągnąć pod koniec września lub października. Choć biura przyznają, że sytuacja nie jest różowa, liczą, że uda im się ten poziom osiągnąć.

– Za trzy, cztery tygodnie powinniśmy dobić do tego poziomu. Obecnie notujemy dobrą sprzedaż, wyższą o około 15 proc. niż w roku ubiegłym. Jest więc szansa, że odrobimy zaległości z czerwca i lipca, kiedy to zainteresowanie zimową ofertą było niższe niż przed rokiem – mówi Piotr Henicz, członek zarządu Itaka.

Sytuacja nie jest najlepsza także w innych biurach podróży. Triada, która w pierwszych tygodniach po uruchomieniu przedsprzedaży notowała więcej klientów niż przed rokiem, obecnie narzeka na słabe wyniki.

– Spadki w popycie są zauważalne od lipca. Obecnie wycieczki zimowe sprzedają się dużo gorzej niż w roku ubiegłym – wyjaśnia Jacek Dąbrowski, dyrektor finansowy w Triadzie.

Tendencję spadkową notuje także TUI, dla którego i sezon zimowy nie był łaskawy. Jak wynika z raportu TUI Ravel, przychody polskiego oddziału firmy spadły o 46 proc.

– Ofertę zimową mamy w sprzedaży od początku września, więc trudno jeszcze dokonać bardziej wnikliwej oceny. Z naszych obserwacji wynika, że całościowo przedsprzedaż oferty zimowej jest nieco słabsza, porównując z rokiem ubiegłym – mówi Marek Andryszak, prezes zarządu TUI Poland.

Jak widać, nie pomogły promocje, na które zdecydowali się touroperatorzy. W Itace wycieczką można kupić z 40-proc. obniżką oraz gwarancją niezmienności ceny. Z kolei w Scan Holiday do końca września można liczyć na 15-proc. rabat.

– Dla osób wybierających się na wypoczynek z dziećmi czeka 20-proc. obniżka w ramach oferty klubów FanScan. W październiku rabat ten zmniejszy się do 10 proc. – wyjaśnia Marek Andryszak.

Są też biura, które poza zniżkami oferują darmową wycieczkę fakultatywną.

Touroperatorzy uspokajają, że mimo niskiej sprzedaży nie ma powodów do niepokoju, że powtórzy się sytuacja z lata. Wówczas, z powodu niskiej sprzedaży, większość touroperatorów musiała dokonać sporych cięć w programach. Skończyło się to tym, że wielu klientów ostatecznie nie wyjechało na wakacje.

– Na cięcia w programach, polegające na likwidacji kierunków i miejsc w hotelach, jest już za późno. Może się natomiast okazać, że zostaniemy zmuszeni do ograniczenia liczby wylotów na przykład do Egiptu czy Tunezji z niektórych lotnisk – zauważa Piotr Henicz z Itaki, która na sezon zimowy przygotowała ofertę do 50 tys. klientów. Redukować programu nie zamierza też Triada, która sprzedaż oferty zimowej uruchomiła jako jedno z pierwszych biur, bo już 21 maja.

– W sezonie zimowym touroperatorzy ponoszą mniejsze ryzyko. Korzystają głównie z usług linii rejsowych, a nie czarterów, a za hotele należności są regulowane dopiero po wysłaniu klienta na wycieczkę – tłumaczy Jacek Dąbrowski.

To oznacza, że w większości biura nie dokonują gwarancji ani na miejsca noclegowe, ani na miejsca w samolotach, co wiąże się z dokonaniem przedpłaty na początku sezonu. Tym samym biura podróży nie mają już takiego ciśnienia jak latem, by sprzedać przygotowaną ofertę.