W I półroczu ubezpieczyciele zebrali 13,94 mld zł, wobec 18,7 mld zł rok temu. Taki spadek to efekt przede wszystkim mniejszego zainteresowania klientów oraz samych towarzystw ubezpieczeniami ze składką jednorazową. Chodzi głównie o tzw. polisolokaty, czyli umowy sprzedawane głównie przez banki. Główną zaletą polisolokat jest to, że zyski nie są obciążone tzw. podatkiem Belki. Wartość przychodów ze składek z takich polis spadła o 4,92 mld zł (do 6,87 mld zł). Dane Komisji pokazują też spadek o 4 mld zł przychodów z grupowych ubezpieczeń na życie. To efekt tego, że w tej formie sprzedawane były tzw. polisolokaty, z których wycofało się część dużych graczy np. PZU Życie czy Aviva.

– Ograniczyliśmy sprzedaż polis w segmencie ubezpieczeń bankowych o charakterze inwestycyjnym ze względu na potencjalne ryzyko koncentracji aktywów – mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Chodzi o to, że przy tego typu polisach większość pieniędzy trafia na lokatę bankową. Depozyty firm nie są gwarantowane, więc w razie upadłości banków suma zdeponowana przez ubezpieczyciela przepada. Jednak towarzystwo, związane umową, musiałoby oddać pieniądze klientom.

Istotne jest też, że wraz ze spadającymi stopami procentowymi takie lokaty stają się mniej atrakcyjne i dla klientów, i dla towarzystw.

W grupowych ubezpieczeniach o charakterze ochronnym towarzystwa (w tym PZU Życie) odnotowały wzrost przychodów, choć wszyscy spodziewali się, że kryzys obniży zainteresowanie firm takimi polisami.

– W tym segmencie odnotowaliśmy największe wzrosty, bo przypis zwiększył się o blisko 40 proc., z 255 do 354 mln zł – mówi Marek Baran, rzecznik Allianz.

Ubezpieczyciele odnotowali wzrost przychodów z polis ze składką regularną. Takie polisy są bardziej zyskowne, bo są obłożone wysoką marżą i trwają dłużej.