"Mamy mocne europejskie stanowisko w sprawie wynagrodzeń i bonusów, a w większości krajów jest poparcie sektora bankowego. Stare premie muszą odejść do lamusa" - powiedział Borg na zakończenie nieformalnego spotkania ministrów finansów "27" w Brukseli. Dodał, że takie stanowisko UE będzie prezentować na nadchodzących spotkaniach w gronie G20 (w tym tygodniu ministrowie finansów w Londynie, a 24-25 września szczyt szefów państw i rządów w Pittsburghu w USA). Nieformalny obiad ministrów "27" służył przygotowaniu unijnego stanowiska na te spotkania.

Szwecja zgadza się z argumentami Francji i Niemiec, że zasady dotyczące premii wypłacanych tzw. traderom przeprowadzającym w instytucjach finansowych zyskowne operacje rynkowe, powinny być regulowane na poziomie międzynarodowym, a nie krajowym. Tylko w ten sposób bowiem zapewni się ich jednolite stosowanie i uniknie konkurencji między poszczególnymi krajami.

Borg nie potrafił jednak odpowiedzieć, jak dokładnie ma być wprowadzone ograniczenie premii ani w jakim stopniu unijne "mocne stanowisko" odzwierciedla francuskie rozwiązania. Z sektorem bankowym w swoim kraju prezydent Nicolas Sarkozy uzgodnił, że wypłata części premii będzie wstrzymywana na trzy lata i uzależniona od końcowych rezultatów. Jeśli operacje przyniosą straty, trader straci prawo do części premii. System ten, pozwalający zwiększać albo zmniejszać wynagrodzenie, nazwano z języka łacińskiego "bonus-malus".

Polski dyplomata powiedział, że także Polska, choć nie angażuje się bardzo w toczącą się dyskusję, wspiera ogólną ideę ograniczenia nadmiernych premii

Pytany, na czym mają polegać nowe rozwiązania, szwedzki minister ograniczył się do stwierdzenia, że "nie wystarczą kodeksy zasad i wytyczne, system potrzebuje kłów".

Premie bankowe mają być ograniczone, gdyż wielu ekspertów uważa, że obarczone ogromnym ryzykiem operacje na rynkach finansowych (a takie są wynagradzane najwyższymi premiami) to jeden z wielu powodów obecnego kryzysu. Ponadto ogromne kwoty wypłacane bankowcom, nawet jeśli ich banki odnotowują straty i musiały być ratowane przez rządy zastrzykami miliardów euro, są w czasach kryzysu niezrozumiałe dla opinii publicznej.

Gorące poparcie dla francuskiej inicjatywy rozwiązań, wspartych najpierw przez Niemcy, a następnie m.in. przez Belgię i Holandię, wyraził szef Eurogrupy Jean-Claude Juncker. Pozytywnie wypowiedział się też unijny komisarz ds. gospodarczych i finansowych Joaquin Almunia. Polski dyplomata powiedział PAP, że także Polska, choć nie angażuje się bardzo w toczącą się dyskusję, wspiera ogólną ideę ograniczenia nadmiernych premii, o ile konkretne rozwiązania nie zakłócą konkurencji między bankami. Takie stanowisko miał przedstawić podczas obrad minister finansów Jacek Rostowski.

"Są pewne oznaki wiosny, ale zima wciąż panuje na rynku pracy"

Najwięcej wątpliwości zgłasza Wielka Brytania, która zazdrośnie strzeże interesów przynoszącego jej ogromne dochody londyńskiego City. Rząd w Londynie obawia się, że na skutek nowych regulacji tamtejsze instytucje będą mniej atrakcyjne dla najlepszych finansistów, a City straci rangę światowego centrum finansowego. Minister Borg zapewnił jednak, że środowe "silne stanowisko" zyskało poparcie wszystkich krajów członkowskich UE. Wskazał, że teraz do przekonania pozostają głównie Stany Zjednoczone.

Na konferencji prasowej komisarz Almunia wskazał na pozytywne sygnały, że najgorsza część kryzysu już minęła. W środę Eurostat podał, że czołowe gospodarki UE: Niemcy i Francja niespodziewanie zanotowały w drugim kwartale wzrost PKB o 0,3 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem. "Mam nadzieję, że to pociągnie do przodu inne gospodarki w UE i strefie euro" - powiedział Almunia. Polska jest w nielicznej grupie krajów o pozytywnym wzroście gospodarczym, ze wzrostem PKB o 0,5 proc. w porównaniu z poprzednim kwartałem. W porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego polski PKB wzrósł w drugim kwartale o 1,4 proc. To jedyny pozytywny wzrost spośród wszystkich krajów UE, dla których dostępne są najnowsze dane.

"Są pewne oznaki wiosny, ale zima wciąż panuje na rynku pracy" - skomentował te dane minister Borg, wskazując na rosnącą liczbę bezrobotnych w UE.