Pojawił się jeszcze jeden podmiot zainteresowany złożeniem oferty, termin na składanie ofert zakupu stoczni został przedłużony do końca sierpnia. W związku z tym także ISD Polska przedłużyliśmy wyłączność na negocjacje do końca sierpnia - mówi Maciej Wewiór, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

Na niespełna trzy tygodnie przed upływającym 12 września terminem złożenia w Komisji Europejskiej planów restrukturyzacji stoczni Gdynia, Gdańsk i Szczecin sytuacja jest więc taka, że stocznią szczecińską zainteresowany jest nadal tylko Mostostal Chojnice, a głównym kandydatem do stoczni Gdynia pozostaje ISD Polska, kontrolujący stocznię Gdańsk.

Stocznia Gdynia stara się jeszcze poprawić swoją kondycję przed sporządzeniem planu restrukturyzacji. W piątek walne zgromadzenie stoczni podjęło uchwałę o podwyższeniu kapitału o 50 mln zł - do 200 mln zł.

- Ma to służyć oddłużeniu stoczni. Chodzi o konwersję wierzytelność na akcje stoczni - mówi Janusz Wikowski, rzecznik Stoczni Gdynia.

O rozmowach prywatyzacyjnych nie chce mówić, bo twierdzi, że stocznia nie jest ich stroną. Potencjalni inwestorzy na tym etapie także nie mają wiele do powiedzenia. Mostostal Chojnice postanowił na razie nie informować o przebiegu rozmów.

Arkadiusz Krężel, były prezes Agencji Rozwoju Przemysłu, która zajmowała się restrukturyzacją stoczni, twierdzi, że najlepszym momentem do sprzedaży stoczni po kryzysie branży z 2002 roku był 2006 rok.

- Były poważne oferty, ale zamiast prywatyzacji zaczęło się rozdzielanie stoczni Gdańsk i Gdynia, a potem doszło do kryzysu na rynkach finansowych i zaczęła słabnąć koniunktura w przemyśle okrętowym. Brak ofert nie dziwi, bo dla inwestorów czasy są niepewne. Teraz wzięto się za prywatyzację w fatalnym momencie - mówi Arkadiusz Krężel.

1,3 mld euro będą musiały zwrócić stocznie, jeśli KE odrzuci plany restrukturyzacji