Autopromocja

Pływający terminal obniżyłby ceny gazu

15 kwietnia 2009

Przy tworzeniu studium wykonalności terminalu LNG nie wzięto pod uwagę innych sposobów odbioru skroplonego gazu. Można to zrobić taniej i szybciej - przekonują niektórzy eksperci.

Autorzy studium wykonalności wdrażanego projektu terminalu LNG nie ustosunkowali się do innych opcji dostaw skroplonego gazu. Chodzi o możliwość zastosowania nowych technologii - o budowę tzw. pływającego terminalu oraz regazyfikację LNG na pokładzie statku (metanowca), a nie w porcie. Eksperci są zdziwieni, gdyż to co najmniej sześcio-, siedmiokrotnie tańsze opcje. Ponadto budowa infrastruktury do odbioru gazu tą drogą byłaby znacznie łatwiejsza niż w przypadku lądowego terminalu. Według Andrzeja Piwowarskiego, eksperta ds. przemysłu gazowniczego, istnieją metody dostaw gazu ziemnego drogą morską mniej uciążliwe pod względem administracyjnym, szybsze do wdrożenia i bardziej przyjazne dla środowiska. Jak podkreśla, problem w tym, że przy projekcie LNG nie pracowano nad wszystkimi jego ogniwami (np. źródłami dostaw, sposobami transportu, rodzajem terminalu), a cały wysiłek skupił się głównie na gazoporcie, z którego zrobiono cel sam w sobie.

- Instalacja LNG w Świnoujściu nie ma żadnego podłoża biznesowego. Studium wykonalności projektu powstawało bardzo szybko, na zamówienie polityczne - mówi niezależny analityk Andrzej Szczęśniak.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.