Inflację w górę pociągnęła drożejąca żywność. W pewnej mierze jest to efekt sezonowy, bo na przedwiośniu brakuje owoców i warzyw z krajowych upraw.

- Ceny żywności wykazują dość duży wzrost. Owoce i warzywa z importu podrożały - mówi Rafał Benecki, ekonomista ING BSK.

- Oprócz towarów z importu podrożało także mięso. Wynika to z mniejszej podaży wieprzowiny. Mieliśmy dużą redukcję pogłowia trzody chlewnej, więc cena surowca na rynkach rolnych rośnie. To przekłada się stopniowo na wzrost cen detalicznych - dodaje Dariusz Winek z BGŻ.

Według Piotra Kalisza, ekonomisty banku Citi Handlowy, w marcu nie wystąpił jeszcze efekt zwiększonego popytu na żywność, związany z okresem przedświątecznym.

- To będzie raczej widoczne w wynikach kwietnia - mówi Piotr Kalisz.

- Popyt przedświąteczny przesunie się na kwiecień, ale i tak jesteśmy w okresie ograniczania wydatków konsumpcyjnych. To się przekłada na spadek presji cenowej - dodaje Rafał Benecki.

Zdaniem Tomasza Kaczora, ekonomisty z BGK, na uwagę zasługują też stosunkowo wysokie ceny tytoniu i alkoholi.

- Cena alkoholu to pochodna ceny produktów spożywczych, zwłaszcza zbóż. Wzrost cen zbóż z 2008 roku z opóźnieniem przekłada się na ceny alkoholi. Używki drożeją od połowy ubiegłego roku. Dziś mamy blisko 10-proc. wzrost w skali roku. Do tego rząd dokłada swoje polityką akcyzową - mówi Tomasz Kaczor.

Ceny żywności będą najprawdopodobniej głównym czynnikiem odpowiedzialnym za stosunkowo wysoką - na tle innych krajów Unii Europejskiej - inflację w najbliższym czasie.