Około 5,4 proc. stacji benzynowych, spośród 315 skontrolowanych przez Inspekcję Handlową (IH) w okresie styczeń-luty, sprzedawało paliwa złej jakości - wynika z raportu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dla porównania w 2008 roku chrzczone paliwo IH wykryła aż na co 12 stacji. Podczas tegorocznych kontroli znacznie lepiej niż benzyna wypadł autogaz. Na 150 stacjach LPG inspektorzy nie znaleźli nawet kropli gazu, który nie spełniałby wymogów. Jeszcze w 2007 roku autogaz złej jakości można było kupić na 8 proc. stacji, a w ubiegłym roku - na 4 proc.

- To dobra wiadomość, ale spodziewana. W ostatnich latach widoczna jest poprawa jakości sprzedawanego u nas autogazu - mówi Andrzej Olechowski, pełnomocnik Polskiej Organizacji Gazu Płynnego.

Według niego firmy gazowe koncentrują się nie tylko na cenie, ale także na parametrach.

- Importerzy ponoszą spore koszty na badania sprowadzanego przez siebie gazu, w kontraktach na dostawy precyzyjniej określają też wymogi jakościowe - tłumaczy Andrzej Olechowski.

Jak podkreśla, swoje robi także nieuchronność kontroli.

- Ich systematyczność, powtórne kontrole w punktach, które wcześniej sprzedawały LPG złej jakości, przynoszą skutek. W efekcie sami operatorzy stacji dokładniej przyglądają się temu, co otrzymują od dostawców. Pilnują, by autogaz spełniał normy - dodaje.

Najwięcej stacji, na których zakwestionowano parametry benzyny i oleju napędowego, inspektorzy wykryli w woj. śląskim. Na czarnej liście znalazły się m.in. jedna stacja Tesco oraz trzy rosyjskiego Lukoila.

W Łódzkiem, Lubelskiem i woj. podkarpackim żadna ze skontrolowanych placówek nie sprzedawała chrzczonego paliwa.