Wzwiązku z zapowiadanym przez Urząd Regulacji Energetyki całkowitym uwolnieniem cen energii od stycznia 2009 r. regulator chce wzmocnić swoją pozycję. Kierowany przez Marka Woszczyka, wiceprezesa URE, zespół przygotowujący zmiany w prawie energetycznym, w połowie lipca zamierza przedstawić wyniki prac ministrowi gospodarki. Szczegóły pakietu są na razie trzymane w tajemnicy. Mają one m.in. dać regulatorowi nowe narzędzia kontroli rynku energetycznego.

Jak dowiedziała się GP, jedną z głównych zmian proponowanych przez URE jest wprowadzenie obowiązku odsprzedaży na aukcjach energii przez firmy o znaczącej pozycji rynkowej. URE chce także mieć prawo do określania, jakie firmy mają znaczącą pozycję.

- Chcemy, żeby został wprowadzony obowiązek odsprzedaży nadwyżek mocy na aukcjach przeprowadzanych na naszych warunkach, jeśli stwierdzimy, że konkretny przedsiębiorca zajmuje na rynku znaczącą pozycję i ma nadwyżkę mocy. To ma być jeden z nowych instrumentów regulacyjnych, nad jakimi pracujemy - mówi Mariusz Swora, prezes URE.

Znacząca pozycja rynkowa na razie, na roboczo, jest definiowana jako pozwalająca hamować konkurencję albo wpływać negatywnie na bezpieczeństwo krajowego systemu elektroenergetycznego, np. przez hamowanie podaży energii. Z tego wynika, że w pierwszej kolejności nowa regulacja może dotknąć Polską Grupę Energetyczną (PGE). Spośród czterech polskich koncernów energetycznych utworzonych w 2007 roku tylko PGE (ma ok. 40-proc. udział w rynku produkcji) ma nadwyżkę możliwości wytwarzania nad wielkością sprzedaży do odbiorców wewnątrz grupy. Pozostałe koncerny są w sytuacji odwrotnej i mimo że na rynku działają także producenci niezwiązani z polskimi grupami i nieposiadający własnych sieci dystrybucji, to bez energii z PGE rynek cierpi na wyraźny niedobór mocy.

- Przy obserwowanym trendzie wzrostu popytu na energię rzędu 2-3 proc. rocznie bez produkcji PGE rynek odczuje braki - mówi Grzegorz Lot, dyrektor ds. sprzedaży Vattenfall Sales Poland.

- PGE, mając znaczącą nadwyżkę mocy w stosunku do innych grup, może dyktować ceny energii w kontraktach dwustronnych. Rynek giełdowej sprzedaży praktycznie nie istnieje, a ceny nie są transparentne - ocenia Mariusz Swora, prezes URE.

- Propozycja idzie w dobrym kierunku bardziej przejrzystych mechanizmów kształtowania cen, ale wymaga dobrego przygotowania, sprawiedliwego dla wszystkich uczestników rynku - uważa Paweł Urbański, prezes zarządu PGE.

Tymczasem postulaty niektórych sprzedawców są jeszcze bardziej radykalne niż propozycje URE.

- Elementem krytycznym dla rozwoju konkurencyjnego rynku energii w Polsce jest wprowadzenie zasad, które spowodują, że co najmniej 80 proc. energii wyprodukowanej w elektrowniach będzie sprzedawane przez giełdę energii lub platformy obrotu energią - mówi dyrektor Grzegorz Lot.

Na razie jest dokładnie odwrotnie. Według szacunków Towarowej Giełdy Energii w 2007 roku w ramach kontraktów dwustronnych zostało sprzedane w Polsce ok. 92 proc. energii.