Można wskazać na co najmniej dwa powody silnej korelacji kursu dolara z cenami ropy. Spadek kursu dolara oznacza tańszą ropę dla nabywców uzyskujących dochody w tych walutach, które umacniają się względem dolara. Od 2002 roku euro umocniło się w stosunku do dolara o 75 proc., co przy stałych cenach ropy uczyniłoby ją bajecznie tanią i prędzej czy później doprowadziłoby do wzrostu jej ceny. Rynki surowców antycypują działanie tego mechanizmu i niemal automatycznie zmieniają kwotowania cen ropy w reakcji na zmiany kursu dolara.

Ropa pełni również rolę aktywu alternatywnego wobec instrumentów finansowych. Spadek kursu dolara oraz malejące stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych zmniejszają dochody z inwestycji w aktywa denominowane w amerykańskiej walucie, co skłania inwestorów do poszukiwania innych form inwestowania. Jeśli ich wybór pada na ropę, jej ceny wzrastają.

Wyniki badań przeprowadzonych przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy wskazują, że osłabienie nominalnego efektywnego kursu dolara o 1 proc. przyczynia się do wzrostu ceny ropy o 1 proc. w horyzoncie czterech miesięcy. Co ciekawe, w przypadku złota wpływ ten jest silniejszy (jego cena wzrasta o 1,2 proc.), co sugeruje większą atrakcyjność tego surowca jako alternatywy dla inwestycji w instrumenty finansowe.

Wiele wskazuje na to, że dolar najgorsze ma już za sobą, a to sprzyjałoby wyhamowaniu wzrostu cen ropy. Dotychczas dolar osłabiał się głównie w reakcji na zmiany oczekiwań dotyczących stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych i na pozostałych rynkach bazowych. Nie można wykluczyć, że FED zdecyduje się na dalsze złagodzenie polityki monetarnej, jednak jej skala, ograniczana przez obawy o wzrost przyszłej inflacji, będzie zapewne niewielka. Wysoka inflacja i brak wyraźnych sygnałów wskazujących na silne spowolnienie wzrostu gospodarczego w strefie euro powstrzymuje jeszcze Europejski Bank Centralny przed sygnalizowaniem możliwości obniżek stóp procentowych, jednak pierwsza redukcja kosztu kapitału w strefie euro powinna nastąpić pod koniec 2008 r. Oznacza to, że potencjał do dalszego osłabienia dolara jest już niewielki, a w 2009 roku jego kurs może zacząć wzrastać.

Trudno powiedzieć, czy mocniejszy dolar wraz ze spowolnieniem gospodarki światowej i zmniejszeniem popytu na surowce doprowadzą do oczekiwanego przez Rogoffa znaczącego spadku ceny ropy. Jednak wciąż niewielki udział subsydiowanych przez rząd USA biopaliw w światowej konsumpcji paliw oznacza, że cenę ropy w najbliższych latach wyznaczy rynek, a nie państwowi urzędnicy.