statystyki

Wielka Brytania szykuje zieloną transformację. Auta na benzynę szybciej zjadą z dróg

autor: Marceli Sommer18.11.2020, 09:10; Aktualizacja: 18.11.2020, 09:18
Budzącym największe kontrowersje elementem programu Johnsona ma być przyspieszenie wycofywania z rynku aut z silnikami spalinowymi.

Budzącym największe kontrowersje elementem programu Johnsona ma być przyspieszenie wycofywania z rynku aut z silnikami spalinowymi.źródło: ShutterStock

W tle zapowiadanego przez szefa brytyjskiego rządu planu zazielenienia transportu są spory o finansowanie polityki klimatycznej.

Prawdopodobnie to właśnie dziś Boris Johnson przedstawi swój 10-punktowy plan na rzecz zielonej odbudowy kraju. Wystąpienie premiera, które ma zapoczątkować przyspieszenie w brytyjskiej polityce klimatycznej, wzmacniając tym samym pozycję kraju na rok przed COP26 w Glasgow, było już kilkukrotnie przekładane. Według nieoficjalnych doniesień to efekt nie tylko skupienia uwagi na walce z pandemią i doraźnych rozwiązaniach antykryzysowych, lecz także wewnętrznych sporów i przedłużających się negocjacji w łonie rządu – przede wszystkim między kancelarią szefa rządu oraz resortami finansów i gospodarki, które obawiają się kosztów propozycji Johnsona. Jednakże konserwatywny gabinet krytykowany jest przez organizacje ekologiczne i think tanki, które zarzucają mu, że rządowe zapowiedzi są dalece niewystarczające dla osiągnięcia celów klimatycznych – według jednego z nich, Instytutu Badań Polityk Publicznych (IPPR), dotychczasowe zielone inwestycje rządu są prawie 10 razy za małe w horyzoncie neutralności klimatycznej.

Budzącym największe kontrowersje elementem programu Johnsona ma być przyspieszenie wycofywania z rynku aut z silnikami spalinowymi. Nowe samochody tego typu miałyby zostać wycofane ze sprzedaży już w 2030 r. Towarzyszyć temu ruchowi ma wsparcie publiczne dla pojazdów elektrycznych oraz technologii wodorowych. To już kolejny przyjęty w ostatnim czasie termin wygaszania przez Brytyjczyków silników konwencjonalnych w segmencie samochodów pasażerskich. W lutym premier mówił, że proces ten ma się rozpocząć w 2035 r., o pięć lat szybciej niż zakładał to cel przyjęty przez rząd Theresy May w 2017 r.

Jednym z potencjalnych problemów dla budżetu związanych z przyspieszeniem klimatycznym jest szacowany na nawet 40 mld funtów ubytek dla budżetu związany z utratą środków z akcyzy paliwowej. Dlatego równolegle do planowanej deklaracji dotyczącej wygaszania paliw kopalnych w transporcie w rządzie rozważane są propozycje wypełnienia dziury przez wprowadzenie nowej opłaty drogowej. Według części komentatorów to dobre rozwiązanie, które przyczyniłoby się nie tylko do poprawy stanu finansów publicznych, lecz także do pożądanego zmniejszenia intensywności ruchu samochodowego. Krytycy wskazują, że opłata najmocniej uderzy po kieszeniach najmniej zarabiających obywateli i klasę średnią, czyli obywateli mieszkających poza wielkimi miastami. Niektórzy postulują, by zamiast tego zwiększyć opodatkowanie największych majątków. Pomysł drogowej daniny był już przed laty rozważany przez gabinet Tony’ego Blaira. Z projektu wycofano się jednak po tym, jak napotkał na szeroki opór społeczny, a pod petycją przeciwko niej zebrano ponad milion podpisów.


Pozostało 60% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane