W Stanach Zjednoczonych wymiar sprawiedliwości informuje o kolejnych zatrzymaniach w sprawie defraudacji środków pomocowych. Według raportu Small Business Administration – rządowej agencji zajmującej się wspieraniem małych i średnich firm obsługującej programy pomocowe – w niepowołane ręce trafić mogło nawet 78 mld dol. Według danych instytucji ok. 58 mld dol. zostało wypłaconych firmom korzystającym z powtarzających się kont bankowych, adresów fizycznych bądź e-mailowych. A to nie wszystko – zgodnie z raportem SBA dodatkowe 13 mld dol. wypłacono na inne niż potwierdzone konta firm, a 1,1 mld dol. pożyczek i dotacji kryzysowych trafiło do przedsiębiorstw, które choć działały legalnie, to nie spełniały kryteriów.

Jak przyznał generalny inspektor organizacji Hannibal Ward, niedbałość przy rozpatrywaniu wniosków wynikała z ich ogromnej liczby: do 10 kwietnia blisko 4,5 mln.

Jak przestępcy działają w praktyce? Pod koniec października na Florydzie zatrzymany został fikcyjny przedsiębiorca, który otrzymał blisko 2 mln dol. przyznanych w ramach programu ochrony płatności. Zgodnie z założeniami miało mu to pomóc w zapłacie wynagrodzeń, odsetek od kredytów hipotecznych czy opłat związanych z najmem. Firma, którą wykazał w swoim oświadczeniu, nigdy jednak nie istniała, a podający się za właściciela nie miał udokumentowanej wypłaty wynagrodzeń ani w 2020 r., ani rok wcześniej. Kiedy pieniądze wpłynęły na „fimowe” konto, natychmiast przelał je na inne, potem wypłacił 100 tys. dol. w gotówce, a także kupił nowe mercedesa i forda F-250 o łącznej wartości ponad 170 tys. dol. Teraz grozi mu nawet 40 lat więzienia.

A i tak nie jest rekordzistą – inny oskarżony o oszustwo, z tego samego stanu, dostał prawie 4 mln dol. Choć, przynamniej formalnie, posiadał on kilka firm, to środki ze wsparcia zamiast przeznaczyć na nie, wydał na biżuterię, ubrania, wizyty w kurortach Miami Beach i randki. Zakupił też lamborghini warte ponad 300 tys. dol.

Inną metodą jest wyrabianie na tzw. słupy kart debetowych, aby otrzymać na nie świadczenia dla osób, które straciły pracę na skutek pandemii. Oskarżono o to rapera Nuke’a Bizzle’a, który na swoim teledysku do utworu „EDD” (skrót od Departament Rozwoju Zatrudnienia Kalifornii) przechwalał się, jak naciąga urząd. Grozi mu kara 22 lat pozbawienia wolności. A to tylko kropla w morzu – EDD w ubiegłym miesiącu z powodu podejrzenia oszustwa zdecydowało się zamrozić środki na ok. 350 tys. kart. Od początku pandemii wydano w USA ok. 4,6 mln takich kart i wpłacono na nie 105 mld dol.

We Włoszech, zwłaszcza na południu, coraz więcej firm w tarapatach finansowych pada ofiarą lichwy ze strony mafii. Nielegalne pożyczki to dla przestępców szansa na przejęcie biznesu ofiar i poszerzenie swoich wpływów. W zeszłym tygodniu zatrzymano lichwiarza z Katanii, który oferował pożyczki ze stawką 120 proc. w skali roku.

Według danych włoskiego Stowarzyszenia Rzemieślników i Małych Przedsiębiorstw na południu kraju z powodu swojej niewypłacalności na paskarskie pożyczki narażonych jest ok. 16 tys. podmiotów. A należy do tego jeszcze dodać ubogie rodziny, które nie mogą liczyć na skorzystanie z usług instytucji finansowych działających na legalnym rynku finansowym. I choć przestępcy spotykają się z coraz częstszym oporem ze strony przedsiębiorców – o czym świadczy zorganizowany w ubiegłym miesiącu bunt sklepikarzy w Palermo – to liczba ofiar oszustów wciąż rośnie. Jak donosi „La Republika”, według prognoz pod koniec roku wielkość lichwiarskich pożyczek dla ok. 150 tys. gospodarstw domowych i 30 tys. przedsiębiorców na samej Sycylii może przekroczyć nawet 1 mld euro. A jeszcze rok temu sprawa dotyczyła mniej niż 100 tys. rodzin.

We wrześniu francuski resort pracy informował, że dotychczas przeprowadzono 50 tys. kontroli, w których tylko nienależne przyznanie postojowego spowodowało straty rzędu 0,25 mld euro. Wnioski często były składane na przywłaszczone dane firm, które nie występowały o pomoc.

W maju szwajcarscy śledczy poinformowali o dochodzeniu w sprawie wytransferowania za granicę ok. 1,5 mln franków w ramach kredytów wypłaconych na podstawie przedstawionych bankom fałszywych oświadczeń. Wątpliwości tamtejszych organów kontrolnych często budzą też zawyżone kwoty ubiegłorocznego obrotu, od którego uzależniana jest pula wsparcia. Prokuratorzy z kantonu Zug właśnie to zarzucili 22 osobom oskarżonym o wyłudzanie pomocy na kwotę 3,8 mln franków.

Koronawirus jest także okazją do zarobku dla drobnych oszustów. Jeden z nich, z londyńskiej dzielnicy Dagenham, na przełomie lutego i marca naciągał starszych ludzi. Dzwonił do swoich ofiar, podszywając się pod pracownika banku, informując, że do danej osoby przyjedzie kurier, który dokona wymiany jej kart płatniczych. Na kartach były kwoty od 300 do 4 tys. funtów. Został jednak schwytany i skazany na dwa lata i cztery miesiące więzienia.

Z covidową przestępczością walczą też śledczy z polskiej Prokuratury Krajowej, w ramach której powstał zespół badający nadużycia ze strony sprzedawców nieistniejącego sprzętu medycznego, oszustów wyłudzających mikropożyczki czy świadczenia postojowe. Według RMF FM obecnie zespół PK pracuje nad ok. 220 takimi sprawami.

Z oszustami boryka się nawet resort zdrowia – w maju złożył doniesienia do prokuratury w sprawie otrzymania niespełniających norm maseczek, a w tym miesiącu wystąpił do Prokuratorii Generalnej o postępowanie w sprawie zabezpieczenia i zwrotu, wraz z odsetkami, pieniędzy, które wpłacono na zakup respiratorów firmie E&K. Zaległości wraz z odsetkami sięgają ponad 15 mln euro.