Autopromocja

Jak stoi polski przemysł? Wracamy do punktu sprzed lockdownu

metal, przemysł, technologia, fabryka
metal, przemysł, technologia, fabrykaShutterStock
21 października 2020

Według wczorajszych danych GUS przemysł we wrześniu się odbił. Rolnictwo pozostaje jednak w kryzysie.

Wrzesień upłynął pod znakiem wzrostu sprzedanej produkcji – względem ubiegłego roku odnotowano poprawę o 5,9 proc. To pierwsze tak optymistyczne dane z czasu pandemii.

Jak donosi GUS, wzrost odnotowano w 23 spośród 34 działów przemysłu. – Dotyczył zarówno działów typowo eksportowych, jak i branż dostarczających swoje towary dla budownictwa. Powróciliśmy do poziomu z lutego, czyli ostatniego miesiąca sprzed silnego wpływu pandemii na produkcję. Można powiedzieć, że zaczynamy od punktu wyjścia – ocenia Jakub Olipra, ekonomista i analityk w Credit Agricole.

Największy wzrost dotyczył naprawy, konserwacji i instalowania maszyn i urządzeń – w tym przypadku wyniósł prawie 50 proc. Równie istotne skoki sprzedaży odnotowano w produkcji urządzeń elektrycznych (26,6 proc.) oraz komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (22,8 proc.). Niewykluczone, że nabywcy postanowili unowocześnić swoją infrastrukturę, być może licząc się z kontynuacją zdalnej pracy.

Poprawiła się też produkcja mebli (15,8 proc.) i wyrobów z drewna (14,1 proc.) – jednocześnie nieznacznie wzrosły ceny ich produkcji, co świadczy o tym, że branża odbudowuje się po lockdownie z marca i kwietnia, gdy większość zakładów meblarskich zamknięto. ‒ Obecnie obserwujemy jeszcze większe zapotrzebowanie na nasze produkty, niż oczekiwaliśmy. Niektóre z naszych fabryk zatrudniają kolejnych pracowników, aby zwiększyć tempo i wydajność produkcji – mówi Małgorzata Dobies-Turulska, zastępca dyrektora generalnego w IKEA Industry.

Największy spadek odnotowano natomiast w kategorii pozostałego sprzętu transportowego – co dowodzi, że pomimo poprawy we wrześniu ogólnej koniunktury rynek automotive wciąż znajduje się w dołku. Inne działy, które zakończyły III kw. na minusie, to wydobycie węgla kamiennego i brunatnego (17,8 proc.), produkcja maszyn i urządzeń (5,7 proc.) czy metali (4,3 proc.).

‒ Choć nie zakładamy, żeby druga fala pandemii doprowadziła do ponownego zerwania międzynarodowych łańcuchów dostaw, to w wyniku wzrostu zachorowań i nowych obostrzeń może nastąpić spadek konsumpcji w gospodarstwach domowych – prognozuje Jakub Olipra.

Wczorajsze dane dotyczące cen produktów rolnych w skupach wskazują natomiast na wyraźną nadpodaż na rynku. Cena żywca wieprzowego w skupie wyniosła 4,74 zł/kg i była niższa w skali roku o 20,1 proc. W przypadku drobiu było to 12,6 proc. O 6,5 proc. wzrosła natomiast cena wołowiny. Wynika to jednak z wyjątkowo słabego września 2019 r.

Jak twierdzą przedstawiciele poszczególnych branż, trudno spodziewać się poprawy. Przede wszystkim za sprawą kolejnych obostrzeń – mniejsza liczba gości restauracji czy hoteli oznacza mniej zamówień. Dotkliwy jest przede wszystkim nawrót COVID-19, a tym samym też ograniczeń w handlu, w państwach UE, do których eksportuje się polską żywność. – Zapotrzebowanie na drób spadło nagle w całej Europie, a my nie jesteśmy w stanie tak szybko wyhamować produkcji. Nie pomogła nam też piątka dla zwierząt – groźba, że lada chwila ubój rytualny drobiu będzie zabroniony, spowodowała, jak sądzę, że część nabywców postanowiła się wstrzymać z zakupami, oczekując, że po wprowadzeniu ustawy ceny drobiu jeszcze bardziej spadną – mówi Andrzej Danielak, prezes Polskiego Związku Zrzeszeń Hodowców i Producentów Drobiu.

W przypadku branży wieprzowej problemem jest natomiast ASF, który dotarł do Niemiec. – To sprawia, że dla naszych zachodnich sąsiadów zamknęło się kilka dużych rynków zbytu, w tym chiński. Towar, który był stamtąd eksportowany, zostanie w kraju, co spowoduje, że Niemcy będą mniej importować z Polski. A dotychczas był to nasz największy odbiorca – wskazuje Aleksander Dargiewicz, prezes Krajowego Związku Pracodawców Producentów Trzody Chlewnej (KZP-PTCh).

W raporcie GUS uwagę przykuwa też silny spadek cen ziemniaków i wzrost kukurydzy. – To efekt pogody. W przypadku ziemniaków tegoroczne warunki agrometeorologiczne były korzystne na tle ostatnich lat, co znalazło odzwierciedlenie w wyższej produkcji. W przypadku kukurydzy tegoroczne zbiory również będą najprawdopodobniej wyższe, niemniej przeciągające się opady opóźniają jej żniwa, co obecnie oddziałuje w kierunku silnego wzrostu cen w ujęciu rocznym – tłumaczy analityk Credit Agricole. 

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.