statystyki

Pandemia boleśnie uderzyła w branżę motoryzacyjną. Merkel dotuje zagraniczne firmy

autor: Artur Ciechanowicz10.08.2020, 06:00; Aktualizacja: 10.08.2020, 07:58
Kryzys wywołany pandemią koronawirusa boleśnie uderzył w branżę motoryzacyjną Niemiec. Między styczniem a lipcem sprzedaż nowych aut spadła o 30 proc. Załamanie nie dotyczy tylko jednego segmentu: samochodów elektrycznych. W lipcu liczba dopuszczonych do ruchu pojazdów hybrydowych wzrosła w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 r. o 485 proc.

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa boleśnie uderzył w branżę motoryzacyjną Niemiec. Między styczniem a lipcem sprzedaż nowych aut spadła o 30 proc. Załamanie nie dotyczy tylko jednego segmentu: samochodów elektrycznych. W lipcu liczba dopuszczonych do ruchu pojazdów hybrydowych wzrosła w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 r. o 485 proc.źródło: ShutterStock

Państwowe subwencje napędzają sprzedaż samochodów elektrycznych. Ale rodzime koncerny nie spodziewały się tak dużego popytu i nie nadążają z produkcją. Dlatego to nie one zarobią na tym najwięcej

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa boleśnie uderzył w branżę motoryzacyjną Niemiec. Między styczniem a lipcem sprzedaż nowych aut spadła o 30 proc. Załamanie nie dotyczy tylko jednego segmentu: samochodów elektrycznych. W lipcu liczba dopuszczonych do ruchu pojazdów hybrydowych wzrosła w porównaniu z tym samym miesiącem 2019 r. o 485 proc. W przypadku czystych „elektryków” skok wyniósł „tylko” 182 proc. Przekłada się to na 17 tys. sztuk w liczbach bezwzględnych. Choć nie jest to tak imponujące jak wzrosty procentowe, niemniej trend jest bardzo wyraźny. Odpowiada za niego podwojenie dopłaty rządowej przy zakupie samochodu elektrycznego. W czerwcu br. gabinet Angeli Merkel zdecydował, że wzrośnie ona z 3 tys. euro do 6 tys. euro. W najlepszym wypadku, przy dodaniu subwencji landowych i upustów producentów, można zaoszczędzić nawet 12 tys. euro. Niektórzy dealerzy zaczęli w związku z tym tak konstruować oferty leasingu, by dopłaty pokrywały całość kosztów posiadania auta. Klienci uiszczają tylko opłatę wstępną i ewentualnie końcową.

Od początku roku w RFN zostało złożonych 69 600 wniosków o subwencje.

Według Center of Automotive Management (CAM) z Bergisch Gladbach – instytutu badawczego doradzającego branży motoryzacyjnej zarówno w kwestiach rynkowych, jak i technologicznych – w tym roku w Niemczech zostanie sprzedanych 250 tys. aut elektrycznych (wliczając w to również hybrydy). Udział tego segmentu w rynku wzrośnie do rekordowych 8,9 proc. z zaledwie 3 proc. w roku 2019.

Według wstępnych analiz CAM to nie niemieccy producenci skorzystają przede wszystkim na boomie. Powód? Koncerny samochodowe nad Renem nie doceniły skali wpływu rządowego programu na rynek motoryzacyjny, więc nie spodziewały się aż takiego popytu i nie nadążają z montażem. Standardowo na elektroauta z niemieckich taśm produkcyjnych trzeba teraz czekać około roku. Tak jest np. w przypadku VW e-up! Na elektryczne modele Hyundaia, Nissana czy Renault czeka się od paru tygodni do góra trzech miesięcy.


Pozostało 55% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane