Jeden z pięciu głównych dystrybutorów prądu uważa, że przestał podlegać pod przepisy o przetargach. Tym samym tropem mogą próbować pójść inni.
Spółka akcyjna Energa-Operator to jeden z pięciu głównych operatorów systemu dystrybucyjnego w Polsce, czyli mówiąc wprost dostawców prądu. Dotychczas udzielał zamówień publicznych jako tzw. zamawiający sektorowy. Pod koniec kwietnia akcje należące do Skarbu Państwa (ponad 51 proc.) przejął PKN Orlen. W nim zaś Skarb Państwa ma ok. 27 proc. akcji. Dlatego też Energa-Operator uważa, że przestała należeć do państwa, a tym samym nie podlega już pod przepisy o zamówieniach publicznych. Jeśli przekona Krajową Izbę Odwoławczą, to z rynku zamówień publicznych zniknie sporo kontraktów. Spółka nie odpowiedziała na pytanie DGP o wartość zamówień udzielonych w minionym roku, ale na pewno można ją liczyć w setkach milionów złotych. Prowadzący tę samą działalność na innym obszarze Polski Tauron Dystrybucja udzielił w minionym roku zamówień na kwotę ponad 1,4 mld zł.
– Przyjęcie linii rozumowania prezentowanej przez spółkę oznaczałoby olbrzymi wyłom w systemie zamówień publicznych, gdyż tym samym tropem mogliby pójść także inni operatorzy znajdujący się w podobnej sytuacji prawnej. A pełnią oni kluczową rolę dla bezpieczeństwa energetycznego państwa – zauważa Artur Wawryło, ekspert prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych, który reprezentuje spółkę Mikronika, będącą jedną ze stron sporu.

Prawa wyłączne