Jeśli dostawa sprzętu medycznego ma nastąpić za kilka miesięcy, to raczej nie powinien on być kupowany z pominięciem przepisów o zamówieniach publicznych.
Już pierwsza, uchwalona 2 marca specustawa do walki z COVID-19 przewidziała wyłączenie spod obowiązku stosowania przepisów o zamówieniach publicznych. Powód był oczywisty – procedury przetargowe mogłyby spowalniać zakup sprzętu medycznego, środków ochronnych czy testów. Dlatego też wprowadzono do niej art. 6 ust. 1, który pozwala całkowicie pominąć ustawę – Prawo zamówień publicznych w przypadku dostaw i usług niezbędnych do przeciwdziałania COVID-19, „jeżeli zachodzi wysokie prawdopodobieństwo szybkiego i niekontrolowanego rozprzestrzeniania się choroby lub jeżeli wymaga tego ochrona zdrowia publicznego” (patrz: grafika).
Sytuacja jest prosta, gdy zamówienie ma być zrealizowane w ciągu tygodnia, dwóch czy nawet kilku. Nikt nie ma wątpliwości, że wówczas można skorzystać ze wspomnianego wyłączenia. Co jednak, gdy umowa jest zawierana teraz, bez wątpienia ma służyć walce z epidemią, ale dostawa nastąpi dopiero za pół roku czy nawet później? Z jednej strony część ekspertów uważa, że walka z koronawirusem potrwa latami, z drugiej jednak w wielu krajach już teraz zatrzymano jego rozprzestrzenianie się.