Kolejne obostrzenia sanitarne powodują, że firmy reorganizują produkcję. A to z kolei rodzi koszty.
Nowe zasady bezpieczeństwa oznaczają wzrost wydatków, w zależności od firmy – od kilku do kilkunastu procent. W efekcie przedsiębiorstwom może zabraknąć kapitału na ewentualny przestój. I tego przemysł oraz logistyka obawiają się najbardziej. Nie chcą mówić o tym otwarcie, ze względu na poczucie bezpieczeństwa pracowników.
Początkowo spodziewano się, że wymagane będą tylko płyny dezynfekujące, maseczki i rękawiczki dla personelu. Teraz konieczne jest zachowanie półtorametrowych odstępów między personelem i unikanie skupisk.
Reklama
Wiele rozwiązań jest uniwersalnych – pracownicy zmian nie mają ze sobą żadnego kontaktu, a ci, którzy mogą, pracują zdalnie.
Firmy deklarują regularną dezynfekcję. – Na terenie całego zakładu po każdej zmianie dezynfekowane są wszystkie powierzchnie wrażliwe typu klamki, przyciski, poręcze, stoły. Co tydzień totalnej dezynfekcji i ozonowaniu poddawane są wszystkie pomieszczenia zakładów, w tym szatnie, stołówki, biura, w których przebywają pracownicy. Ponadto po każdej zmianie dezynfekowane są wózki widłowe – mówi Dorota Strosznajder, dyrektorka działu komunikacji korporacyjnej oraz pełnomocnik ds. odpowiedzialności społecznej w Henkel Polska, na temat fabryki firmy w Dzierżoniowie.

Reklama
Ogranicza się też kontakt między pracownikami. – Zespół w magazynach i terminalach przeładunkowych podzieliliśmy na stałe mniejsze grupy, które pracują rotacyjnie, zmieniając się co tydzień. Nie wiąże się to z obniżką wynagrodzenia. Oddzieliliśmy pracowników obsługujących ładunki w magazynach od pozostałych działów – wyjaśnia z kolei dr inż. Grzegorz Lichocik, prezes Dachser, firmy obsługującej handel międzynarodowy. Na terenie firmy utworzono specjalne strefy przeznaczone do bezkontaktowej wymiany dokumentacji. – Sytuacja jest wyjątkowa, ale już nauczyliśmy się w niej odnajdywać – przyznaje.
Jak zachować należytą odległość w praktyce? W DHL Express Polska na podłogach znajdują się oznaczenia ułatwiające odpowiedni dystans. Z kolei w jadalniach firmy zredukowano liczbę krzeseł, dzięki czemu uniknięto tworzenia się skupisk. Inne rozwiązanie to zwiększenie dostępnej powierzchni stołówek – tak postanowiły np. Zakłady Mięsne Silesia.
Nie wszystkie przedsiębiorstwa muszą jednak zachowywać wspomnianą odległość. Przepisy pozwalają na odejście od tej reguły, gdy jej respektowanie nie jest możliwe – np. ze względu na pracę przy taśmie produkcyjnej, pod warunkiem jednak zapewnienia innych środków ochrony osobistej.
Z tego wyjątku często korzysta m.in. branża spożywcza, już wcześniej objęta bardziej restrykcyjnymi regulacjami GIS niż inne sektory. – W związku z tym nie mieliśmy problemu z dostosowaniem się do kolejnych wytycznych. Na każdy wydział produkcyjny prowadzi śluza czystości, która wymusza dezynfekcję rąk. Inaczej „bramki” się nie otworzą i pracownik nie dostanie się do swojego stanowiska pracy. W standardzie stosowane są też maski, rękawice czy odzież ochronna. Każdy pracownik wchodzący do pracy ma również mierzoną temperaturę – mówi Mariusz Rusin, prezes zarządu Zakładów Mięsnych Silesia.
Zmiany dotyczą też kwestii dojazdu organizowanego przez firmy. – Wciąż umożliwiamy dojazd do pracy firmowym transportem z zachowaniem zasad bezpieczeństwa, tj. siadanie co drugie siedzenie, ograniczenie liczby osób przebywających jednocześnie w busie tylko do miejsc siedzących. W razie potrzeby jesteśmy przygotowani na zwiększenie częstotliwości kursowania pojazdów – mówi Agnieszka Błaś, dyrektor ds. operacji w DHL Express.
Niektórzy starają się też wyprzedzać obowiązkowe regulacje. W Schneider Electric Polska czy Dachser wymaga się, by pracownicy zachowali 2 m odległości od siebie. Z kolei Amica zakupiła kamerę termowizyjną, która wyłapie osoby z podwyższoną temperaturą ciała. Z podobnego rozwiązania korzysta hutnicza spółka ArcelorMittal Poland. – Osoby, których temperatura ciała przekracza 38 stopni C, nie są wpuszczane na teren oddziałów ani budynków. Pracownik ochrony wręcza im ulotkę zawierającą informacje o dalszym sposobie postępowania, a także numery telefonów do stacji sanitarno-epidemiologicznych – tłumaczy Marzena Rogozik, przedstawicielka firmy.
Jednocześnie przedsiębiorstwa wciąż regularnie zaopatrują się w nowe środki ochrony osobistej. Producent okien dachowych Fakro we wdrażaniu środków bezpieczeństwa postanowił skorzystać z dostępnej już infrastruktury. Prezes Ryszard Florek jest bowiem również współwłaścicielem firmy Woolmed produkującej medyczne podkoszulki z wełny. – Przestawienie się na maseczki ochronne było dość łatwe. Jesteśmy w stanie wyprodukować 2 tys. sztuk na godzinę, zaopatrzyliśmy w nie wszystkich pracowników. Tylko niestety trudno dostać surowce – mówi.